5 najgorszych błędów w żywieniu dzieci

Fast foody, chipsy, soczki, słodkie wody, batoniki w kolorowych opakowaniach, owocowe jogurciki dla mocnych kości, paróweczki, paszteciki, śniadaniowe płatki czekoladowe. Czy tak powinna wyglądać dieta dziecka? Czy rzeczywiście intensywnie rozwijający się maluch potrzebuje tony cukru, soli, tłuszczów utwardzonych, zmielonych skórek i piór (MOM dodawany do parówek, pasztetów i innych przetworów mięsnych) oraz mixu dodatków chemicznych obecnych w przetworzonej żywności?

Zapewne każdy rozsądnie myślący człowiek stanowczo zaprotestuje. Przecież wiadomo jak szkodliwy jest cukier, przetworzona żywność, nadmiar soli i wszechobecne tłuszcze trans. Nie jeden pewnie krzyknie, że podawanie takiego jedzenia dzieciom powinno być karane!

Dobra, dobra. Mówimy i myślimy jedno, a robimy drugie. Mimo całej świadomości żywieniowej i szeroko dostępnej wiedzy na temat zdrowej diety w praktyce wypadamy gorzej niż kiepsko. Co gorsza, najbardziej cierpią na tym najmłodsi.

Badanie pt. „Kompleksowa ocena sposobu żywienia dzieci w wieku 13 – 36 miesięcy w Polsce” przeprowadzone pod kierunkiem prof. Haliny Weker z Instytutu Matki i Dziecka razem z Fundacją Nutricia odkryło całą prawdę na temat diety polskich dzieci. Za dużo soli (u 90% badanych), ogromne ilości cukru (u 80% badanych), niedobry wapnia i witaminy D (u 80% badanych) to najbardziej rażące błędy żywieniowe, które płyną z wniosków z przeprowadzonego badania. Liczne mankamenty diety dziecka przekładają się także na nieprawidłowości w masie ciała – 55% badanych dzieci miało nieprawidłowy wskaźnik masy ciała (BMI), z czego połowa wykazywała nadmiar masy ciała, a połowa niedobór.

Rodzicu! To Ty kształtujesz nawyki żywieniowe swoich dzieci!

Do znudzenia powtarzam Wam jak ważne jest wyrabianie zdrowych nawyków żywieniowych, zapobiegających otyłości, chorobom serca, cukrzycy typu 2 oraz niektórym nowotworom. Dziecko nie ma bladego pojęcia co jest dla niego dobre, a co złe. Nie potrafi odróżnić pokarmów wartościowych od szkodliwych. To właśnie my – dorośli – decydujemy co ląduje na talerzach najmłodszych i z tego powodu powinniśmy wziąć za to odpowiedzialność.

Badania potwierdzają, iż sposób żywienia dziecka w ciągu pierwszych 3 lat życia ma niebagatelny wpływ na stan jego zdrowia w przyszłości.

Otóż pierwsze 3 lata życia to tzw. czas programowania metabolicznego, czyli procesu związanego z wpływem czynników środowiskowych (najważniejsze to czynniki żywieniowe) na metabolizm organizmu w krytycznych okresach rozwojowych, kiedy to następuje szybki rozwój tkanek i narządów. To właśnie w fazie intensywnego rozwoju organizm maluszka jest szczególnie wrażliwy na działanie czynników środowiskowych, w tym żywienia. Jednak programowanie metaboliczne zaczyna się już dużo wcześniej.

Na zdrowie dziecka zarówno po urodzeniu jak i w wieku dorosłym wpływa już dieta i styl życia matki w czasie ciąży. Hipoteza Barkera, tłumacząca prenatalne programowanie chorób sercowo – naczyniowych i otyłości skupia się przede wszystkim na niedożywieniu kobiety w trakcie ciąży i związanych z tym zaburzeniach odżywiania płodu. Jak to możliwe?

Brytyjski epidemiolog David Barker wykazał, że niedożywienie i nieodpowiednia dieta kobiety w ciąży mogą prowadzić do nieodwracalnych zmian metabolicznych u dziecka. Płód, dostosowując się do niedoborów niezbędnych składników odżywczych „programuje” swój metabolizm na „oszczędne gospodarowanie ograniczonymi zasobami”. Jednak tuż po urodzeniu oraz w wieku późniejszym ilość substancji odżywczych jest znacznie większa (wystarczy, że będzie prawidłowa) z czym przyzwyczajony do niedoborów organizm dziecka nie jest w stanie sobie poradzić. W efekcie zbyt duże ilości dostarczanej energii i składników odżywczych zdecydowanie szybciej odkładają się w postaci tkanki tłuszczowej, sprzyjając rozwojowi otyłości oraz chorobom układu krążenia.

Ogromne znaczenie ma także sposób żywienia dziecka tuż po urodzeniu – badania potwierdzają, iż karmienie piersią to nieoceniony element profilaktyki niektórych chorób przewlekłych, m.in. otyłości, chorób układu krążenia czy alergii. Do szczególnych składników żywieniowych, mających potencjalny efekt „programujący” należą białko, pre- i probiotyki, LC PUFA (wielonienasycone kwasy tłuszczowe), a także mikrolementy (np. żelazo).

Pamiętajmy więc, że to w jaki sposób żywimy dzieci zaowocuje także w ich późniejszych latach życia. Zdrowa dieta kobiety w ciąży, wyłączne karmienie piersią w ciągu pierwszych 6 miesięcy życia dziecka i wyrabianie u dziecka od początku zdrowych nawyków żywieniowych mają olbrzymie znaczenie w programowaniu metabolicznym. To właśnie w ten sposób możemy wyciszyć geny odpowiadające za choroby i prawidłowo zaprogramować metabolizm małego człowieka na jego całe życie.

W ciągu pierwszych 3 lat życia dziecko poznaje świat, obserwuje wszystko i wszystkich, uczy się masy nieznanych dotąd rzeczy. To właśnie w tym momencie kształtują się nawyki żywieniowe dziecka. Rodzicu! Naucz swoje dziecko jak zdrowo się odżywiać i dbać o swoje zdrowie! Nie faszeruj go chipsami i słodyczami, bo tak najprościej. Zapewniam, że co niedzielna wizyta w popularnej sieci fast – food nie sprawi, że Twoje dziecko będzie szczęśliwe!

Najczęstsze błędy popełniane w żywieniu dzieci

1. Mnóstwo słodyczy

Przekonanie rodziców i dziadków, że dziecko bez słodyczy jest nieszczęśliwe i pokrzywdzone nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Faszerując dzieci przekąskami obfitującymi w cukry i tłuszcze utwardzone przyczyniamy się do zwiększenia ryzyka otyłości, miażdżycy, chorób układu krążenia i cukrzycy typu 2. Zresztą choroby te coraz częściej występują także u kilkuletnich dzieci (!).

Przyczyną tej niekorzystnej tendencji jest właśnie niezdrowa dieta, a także brak aktywności fizycznej u dzieci. Poważnym błędem jest nagradzanie dzieci słodyczami za wykonanie określonych czynności, np. pozbieranie zabawek czy zjedzenie obiadu. Kreowane w ten sposób pożądanie nie minie z czasem.

Niczego nieświadomi (?) rodzice, którzy zwykle na pierwszym miejscu stawiają dobro dziecka, wytwarzają u niego silny nawyk jedzenia słodyczy i nagradzania się nimi na każdym kroku.

Nie krzywdź w ten sposób swojego dziecka! Pokaż mu zdrowe nawyki żywieniowe. Jeśli przychodzi pora na „coś słodkiego” przygotuj dla całej rodziny surówkę owocową lub pyszny koktajl. To naprawdę trwa chwilę, a ma ogromne znaczenie w wytwarzaniu korzystnych nawyków żywieniowych u dziecka, które będą procentowały także w latach późniejszych.

2. Dużo soków i napojów oraz smakowych wód

Kampanie reklamowe usilnie próbują przekonać nas, iż soki stanowią świetną alternatywę dla jednej z zalecanych 5 porcji warzyw i owoców. Niestety nie do końca jest to prawda. Soki i napoje jako płynne kalorie nie dają nam uczucia sytości. Organizm nie rejestruje wypitej szklanki słodkiego płynu w takim stopniu jak po spożyciu stałego posiłku. Dlatego też częste picie bogato cukrowych płynów przyczynia się do nadmiernego wzrostu kaloryczności diety i zwiększa ryzyko otyłości.

Jeśli dziecku chce się pić podaj mu wodę. Wyklucz wszelkie napoje, nektary i wody smakowe. Natomiast soki, nawet te 100%, wykorzystuj sporadycznie. Pamiętaj, że najlepszym źródłem witamin są świeże owoce, zaś do zaspokojenia pragnienia służy woda.

3. Jogurty owocowe (sklepowe, np. danonki)

Reklamowane jako świetne źródło wapnia niezbędnego do budowy mocnych kości. Dlaczego nikt nie wspomina o tym, że jogurciki – nawet te dedykowane dla najmłodszych – zawierają mnóstwo cukru?

Weźmy na przykład tak popularne Danonki (zalecane przez większość lekarzy) ze składem: twarożek odtłuszczony, śmietanka, cukier(!), woda, truskawki 3%(!) – puree, oligofruktoza, syrop glukozowo – fruktozowy (!), skrobia modyfikowana, wapń, koncentraty z: marchwi, czarnej marchwi; ekstrakt z rzodkiewki, naturalny aromat waniliowy, aromaty naturalne, witamina D. Jeden mały kubeczek (50g) dostarcza aż 1,5 łyżeczki cukru i zaledwie 3% owoców.

Z tego właśnie powodu podawanie dzieciom owocowych jogurtów jest dużym błędem. Zamiast słodkich i zabarwionych sklepowych jogurtów warto wybierać jogurty naturalne i dodawać do nich ulubione owoce pokrojone w drobną kosteczkę lub zmiksowane na mus.

4. Mało warzyw

Warzywa powinny być dodawane do każdego posiłku, gdyż dostarczają mnóstwo witamin i antyoksydantów.

Mimo to bardzo często można spotkać się z sytuacją gdy rodzice nie podają warzyw dzieciom, lub co gorsze jedyny posiłek warzywny w diecie dziecka to frytki z ketchupem. Pojawiają się wtedy argumenty typu: „moja córka nie lubi warzyw, zawsze je zostawia, nic na to nie poradzę”.

Czy wiesz, że dziecko, aby zaakceptować nowy smak może potrzebować nawet 15 prób?

Niechęć dzieci do jedzenia warzyw wynika przede wszystkim z ich lekko gorzkiego smaku. Wystarczy uzbroić się w cierpliwość i dawać dobry przykład. Pamiętaj, że dziecko uczy się od swojego najwspanialszego autorytetu – CIEBIE. Nie oczekuj, że będzie wesoło wcinało brokuły gdy Ty ich nawet nie kładziesz na talerzu.

5. Produkty przeznaczone dla dzieci (paróweczki, jogurciki, płatki śniadaniowe, batoniki z kolorowymi obrazkami)

Kolorowe opakowania z uśmiechniętymi zwierzątkami czy dziećmi. Wydawałoby się, że produkt idealny dla Twojego kochanego szkraba. A skoro tak to musi być zdrowy, wartościowy i bezpieczny. Czy aby na pewno?

Pierwszy lepszy przykład. Parówki Bobaski – na opakowaniu obrazki uśmiechniętych dzieci, a po wczytaniu się w litanię składników widzimy, że zawierają: 54% mięsa z kurczaka, wodę, tłuszcz kurczęcy, tkankę łączną kurczęcą, skrobię ziemniaczaną, tłuszcz wieprzowy…. i jeszcze kilkanaście innych apetycznych dodatków. Na pocieszenie można powiedzieć, że producent i tak już się poprawił – jeszcze nie tak dawno Bobaski zawierały (uwaga!) 5% mięsa drobiowego (resztę dopowiedzcie sobie sami).

Drugi przykład to znana i kochana na całym świecie Nutella, która (jak zapewnia reklama) stanowi doskonałe śniadanie, dostarczające mnóstwo energii o poranku zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Swoją drogą do tej pory pamiętam rozśpiewaną reklamę Nutelli kiedy byłam dzieckiem: „Poczuj energii smak, Nutella! Na Twym chlebie co dnia, Nutella! Siłę, zdrowie Ci da, Nutella! Dla Ciebieeee jeeest!”. Chyba każdy to śpiewał, a zapewne zdecydowana większość w to wierzyła. Niestety niektórzy nadal wierzą (ciekawostka: francuskie małżeństwo chciało nawet nadać swojej córce imię Nutella, jednak sąd uznał, że zagrażałoby to dobru dziecka).

A wystarczy spojrzeć na etykietę i przeczytać skład: cukier, olej palmowy, orzechy laskowe (13%), kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (7,4%), mleko odtłuszczone w proszku (6,6%), serwatka w proszku, emulgator: lecytyny (soja), wanilina. Spoglądając dodatkowo na tabelę z wartościami odżywczymi bardzo szybko okazuje się, że Nutella to bomba kaloryczna gdzie głównym źródłem energii jest cukier (57%!) i tłuszcz (33%), niestety w dużej części nasycony, pochodzący z taniego oleju palmowego.

Oczywiście tego typu przykładów można by podawać jeszcze więcej, aczkolwiek wniosek za każdym razem będzie identyczny: wybieraj dla dzieci jak najmniej przetworzoną żywność, z jak najkrótszą listą składników. Nie daj zwieść się kolorowemu opakowaniu i głośnym reklamom. Spece od marketingu dwoją się i troją żeby wmówić Ci, że to właśnie ich „wyjątkowy” produkt jest najlepszy dla Twojego dziecka. Niestety nie zawsze musi być to prawda.

Mamo, Tato! Pamiętajcie, że to właśnie Wy stanowicie dla swoich dzieci największy autorytet. Postarajcie się, aby ten autorytet nigdy się nie zachwiał. Zróbcie wszystko, aby Wasze dorastające już dzieci mogły z pełnym przekonaniem powiedzieć, że zrobiliście wszystko, aby były zdrowe i szczęśliwe. Pochylcie się przez chwilę nad dietą swoją i swoich najbliższych – nie szukajcie ciągłych wymówek i 10 tysięcy „ALE”. Przecież szkodzicie w ten sposób NAJCUDOWNIEJSZYM i NAJWAŻNIEJSZYM osobom w Waszym życiu.

Mam nadzieję, że udało mi się przekonać Was jak ważna jest odpowiednia dieta dla zdrowia dziecka, nie tylko tu i teraz, ale także w wieku dorosłym. Wyobraźcie sobie teraz, że każda kobieta w ciąży oraz każdy świeżo upieczony rodzic ma możliwość z skorzystania z bezpłatnej (refundowanej przez NFZ) wizyty u dietetyka. Brzmi ciekawie, prawda?

Fundacja MY Pacjenci wspólnie z Fundacją Nutricia zainicjowały projekt mający na celu doprowadzenie właśnie do takiej porady dietetycznej finansowanej prze NFZ. Zaangażowani w projekt rodzice – blogerzy oraz dietetycy mocno walczą o to, aby opieka zdrowotna dla najmłodszych była na jak najwyższym poziomie. Jednak, aby osiągnąć założony cel będziemy potrzebować większego wsparcia społecznego – Waszego wsparcia. Jednym słowem ZRÓBMY HAŁAS wokół akcji, aby do tych wyżej dotarło jak ważna jest opieka dietetyka i wdrażanie zdrowych nawyków żywieniowych od najmłodszych lat. Razem możemy więcej! 🙂

Bibliografia:

Przeczytaj także:

  • Izabela Korwińska

    Dieta zbilansowana,zdrowa chroni wszystkich przed problemami ze
    zdrowiem, dzieci żywione niewłaściwie często miewają zaparcia. Wtedy
    konieczna jest zmiana nawyków żywieniowych, niezbędna może być również
    kuracja środkami medycznymi takimi jak dicopeg junior.

  • Zgadzam się z Tobą w 100%! Jak coś ma kolorową etykietę i jest adresowane do dzieci, to rodzicom od razu wydaje się, że to na pewno będzie zdrowe. Nie czytają składów. Na swoim blogu jakiś czas temu pisałam o Kubusiu Waterrr, byłam zaskoczona, ile pojawiło się komentarzy, że ktoś jest zaskoczony, że to woda smakowa to nie woda… A przecież wystarczy tylko przeczytać etykietę!
    Z resztą akcję również popieram w 100%! 🙂

  • Kamila

    Droga pani Dietetyk – czas zapoznać się z wykładami Jerzego Zięby. Kolagen zawarty w skórach zwierząt, ich ścięgnach i żyłach człowiek potrzebuje aby się nie rozpaść. Proszę więc nie fabrykować niechęci do MOM tylko zapoznać się z wiedzą bogatszą w fakty niż Pani cytuje.

    • Pani Kamilo,

      Dziękuję za komentarz. Niestety wykłady Pana Zięby nie mają nic wspólnego z nauką opartą na badaniach naukowych.

      Pozdrawiam!

      • Polecam ciekawy artykuł na temat fenomenu Pana Jerzego Zięby: http://mateuszkijowski.natemat.pl/161691,dlaczego-oszust-wygrywa-z-lekarzem

        • Magda

          Przeczytalam linka z ciekawosci. Lanie wody – niewiem nad czym sie Pani tak zachwyca. Tez moge sie wypowiadac ze witamina C wszystkiego nie wyleczymy. Ale Pani Paulina podaje konkretne dane dlaczego nie powinnismy jesc tego czy tamtego. I rzeczywiscie wszystko sie potwierdza z innymi (naukowymi!) zrodlami. Jak Pan/Pani chce jesc przemielone skorki -prosze bardzo! Ja nie jem od urodzenia bo tak mnie nauczyli rodzice i jesc nie beda moje dzieci i jakos nikt w rodzinie z braku kolagenu sie „nie rozpadl”. Jak widze sklady niektorych parowek – az mnie mdli. Wolny wybor 🙂

          • Magda

            Odpowiedz dotyczyla oczywiscie postu Pani Kamili zeby jesc MOM. Zeby bylo jasne 🙂

    • ja

      Kolagen powstaje w ramach syntezy w naszym organizmie

  • Jowita Damaszek

    Moim zdaniem błąd popełniają rodzice, którzy pokazują dzieciom słodycze i słone przekąski i potem się wściekają, że dzieci do tego ciągnie.

  • Zuza777

    Coraz więcej osób zwraca większą uwagę na to co spożywa i podaje dzieciom. Cieszy mnie to bardzo 😀 Jakiś czas temu czytałam książkę „Zatrzymać dzień”, która właśnie nawiązuje do tego tematu. Trudno się od niej oderwać. Serdecznie polecam.