Zdrowe odżywianie z marchewkami

Chcesz jeść zdrowo i nie wiesz od czego zacząć? Oto 10 najważniejszych zasad:

Bardzo często pytacie mnie jak w prosty sposób zmienić swój sposób odżywiania na zdrowszy. Jednej odpowiedzi na to pytanie nie mam, dlatego przygotowałam dla Was artykuł z 10 najważniejszymi zasadami zdrowego i racjonalnego żywienia. Zapraszam do lektury!

1. Spożywaj duże ilości warzyw

1

Jak już pewnie wiesz, zdrowe odżywianie polega na regularnym dostarczaniu organizmowi wszystkich niezbędnych składników odżywczych w odpowiednich ilościach i proporcjach. Warzywa zawierają takich składników mnóstwo, dlatego powinny być podstawą każdej zdrowej diety. Są nieocenionym źródłem witamin, błonnika pokarmowego i fitozwiązków. Jedząc warzywa:

Według najnowszych zaleceń żywieniowych powinniśmy spożywać 9 porcji warzyw i owoców każdego dnia. W praktyce oznacza to, że warzywa powinny znajdować się praktycznie w każdym naszym posiłku. Na mojej stronie ze zdrowymi przepisami znajdziesz setki pysznych przepisów na pełnowartościowe dania warzywne na każdą porę dnia.

2. Jedz regularnie, najlepiej 5 posiłków dziennie

2

Najważniesze aby rozpocząć swój dzień od zdrowego i sycącego śniadania. Pozwoli to na zwiększenie wydajności Twojego organizmu i zapobiegnie spożycia nadmiaru kalorii w drugiej częsci dnia. Kolejne regularne posiłki co 3-4 godziny ustabilizują poziom glukozy we krwi i przyspieszą Twój metabolizm. Jedząc w ten sposób zapewnisz sobie mnóstwo energii przez cały dzień, uchronisz się przed napadami głodu i ciągłym zmęczeniem.

3. Wzbogać swoją dietę o różnorodne produkty

3

Postaraj się, aby w Twoim dziennym jadłospisie znalazły się artykuły zakwalifikowane do wszystkich grup produktów spożywczych. Wyróżniamy sześć takich grup – produkty zbożowe (pieczywo, kasze, makarony), mleko i jego przetwory (kefir, sery, jogurty, maślanki), warzywa i owoce.

Kolejną całą grupę stanowią mięso, ryby i ich przetwory oraz jaja. Do osobnej grupy należą tłuszcze jadalne, czyli oleje roślinne i tłuszcze zwierzęce (masło, łój, smalec). Ostatnią grupą produktów są cukier i wyroby cukiernicze, których spożycie należy zdecydowanie ograniczać.

4. Unikaj wysoko przetworzonych i sztucznych produktów

4

Unikaj wszelkich fast foodów oraz gotowych dań dostępnych w sklepach. Te wysoce przetworzone produkty nie niosą ze sobą nic dobrego – zawierają masę konserwantów i wzmacniaczy smaku i zapachu (np. aspartam, syrop glukozowo-fruktozowy czy  glutaminian sodu).

Do tego charakteryzują się wysoką zawartością tłuszczu i soli, których nadmiar nie wpływa korzystnie na zdrowie. Żywność przetworzona cechuje się również niską, bądź nawet zerową zawartością witamin i składników mineralnych.

5. Nawodnij prawidłowo swój organizm

5

Woda spełnia liczne funkcje w naszym organizmie, bierze udział w wielu procesach oraz jest odpowiedzialna za transport substancji odżywczych. Spożycie płynów przez osobę dorosłą powinno kształtować się na poziomie 1,5 – 2 litrów każdego dnia, co łącznie z wodą zawartą w żywności daje około 3 – 3,5 litra dziennie. Skąd taka ilość?

Otóż codziennie w procesie oddychania, poprzez układ moczowy, a także z kałem i potem tracimy średnio 2,6 litra wody. Straty wody są jeszcze większe w gorące i wietrzne dni lub w trakcie intensywnego wysiłku fizycznego. Aby organizm mógł w pełni sprawnie funkcjonować każdy ubytek płynu musi być na bieżąco uzupełniany.

6. Unikaj sklepowych słodyczy

6

Wyroby cukiernicze są źródłem jedynie pustych kalorii (cukier, biała mąka, tłuszcz utwardzony), tak więc dostarczają organizmowi wyłącznie dużej ilości energii, której nadwyżka magazynowana jest w postaci tkanki tłuszczowej. Sklepowe słodycze nie zawierają praktycznie żadnych składników odżywczych.

Nadmierne spożycie cukrów prostych może prowadzić do rozwoju nadwagi, próchnicy zębów, a także zaburzeń poziomu glukozy we krwi, a w efekcie cukrzycy. Dlatego należy ograniczać jak najbardziej spożycie słodyczy i wyrobów cukierniczych lub wybierać te z naturalnymi słodzikami, np. ze stewią.

7. Korzystaj z soli jak najrzadziej

7

Zgodnie z zaleceniami WHO dzienne spożycie chlorku sodu powinno wynosić 5 gram (mała łyżeczka). Okazuje się, że przeciętne spożycie soli w Polsce wynosi aż 15 gram na osobę na dzień! Wynika to z faktu, iż sól występuje w produktach spożywczych jako naturalny składnik, a także dodawana jest do żywności w czasie jej przemysłowego przetwarzania. Duże ilości chlorku sodu używa się w trakcie przygotowywania potraw – na co mamy już bezpośredni wpływ.

W związku z tym staraj się nie solić dopóki maksymalnie nie doprawisz dania innymi przyprawami. Unikaj nadmiernego spożycia produktów wędzonych, konserwowych i wysoko przetworzonych.

8. Zamień smażenie na pieczenie

8

Wszyscy lubimy smażyć – w końcu to jeden z najszybszych sposobów obróbki termicznej popularnych produktów (szczególnie mięsa).

Jednak szybko wcale nie znaczy zdrowo:

  • Jedna łyżka oleju to aż 90 pustych, absolutnie zbędnych kalorii. Zastanów się, ile takich łyżek dodałeś ostatnio smażąc coś na patelni?
  • Podczas smażenia powstają silnie rakotwórcze związki. Im bardziej „przypalona” jest skórka, tym jest ich więcej.
  • Większość osób nie umie smażyć poprawnie i nie wie z jakich olejów korzystać oraz jakie są ich temperatury dymienia.

Najprostszym rozwiązaniem wszystkich tych problemów jest zamiana smażenia na pieczenie lub ograniczenie smażenia do minimum.

9. Ogranicz maksymalnie spożycie mięsa

9

Korzyści wynikające z jedzenia dużych ilości mięsa są bardzo małe w porównaniu do szkód, jakie mogą wyrządzić. Mowa tu przede wszystkim o zwiększeniu ryzyka rozwoju zaburzeń lipidowych i miażdżycy, niektórych nowotworów, chorób układu sercowo – naczyniowego czy przewlekłego zakwaszenia organizmu.

W Polsce mięso spożywamy bardzo często pod postacią MOM (mięso oddzielone mechanicznie) i niskiej jakości przetworów co jest szczególnie niebezpieczne dla naszego zdrowia.

Oczywiście nie musisz od razu przerzucać się na wegetarianizm. Jeżeli bardzo lubisz mięso i nie wyobrażasz sobie bez niego życia, zwyczajnie jedz je rzadziej i wybieraj tylko chude, wysokiej jakości wyroby.

10. Zmień swoje nawyki żywieniowe

10

Wprowadzanie wszystkich zasad zdrowego odżywiania do swojego życia może wydawać się bardzo trudne. Przecież mało kto jest w stanie z dnia na dzień całkowicie wywrócić swój jadłospis do góry nogami i nagle zacząć jeść w 100% zdrowo.

Jak mówi mądre przysłowie, „nie od razu Rzym zbudowano”. Dlatego jako dietetyk zalecam Ci wprowadzanie zmian jak najmniej inwazyjnie i koniecznie małymi krokami. Na początek możesz to robić to na zasadzie „wyzwań”, które możesz (nie musisz) wykonać kiedy tylko masz na to ochotę.

Oto kilkanaście moich propozycji na „zdrowe wyzwania”:

Dobra, co teraz?

Zostań jeszcze na chwilę! Obiecuję Ci, że nie pożałujesz 🙂

  1. Pobierz tą listę 55 zdrowych produtków. Dzięki niej szybko sprawdzisz czego brakuje w Twojej kuchni.
  2. Zrób sobie test zdrowego odżywiania. Maksymalnie można uzyskać 10 punktów. Ile uda Ci się uzyskać? Sprawdź!
  3. Przeczytaj moje pozostałe artykuły i dowiedz się jeszcze więcej (kliknij poniżej). 
  • Ola

    Paulinko! Mam kilka pytań o produkty, o których nie wspomniałaś:
    1) na czym smażyć jeśli już koniecznie na czymś usmażyć trzeba? 😉
    2) jaką oliwę z oliwek (czy tę zwykłą czy extra vergine) polecasz?
    3) jakiego tłuszczu należy dodawać do ciast, do których jest on konieczny?
    4) które margaryny są utwardzane a które nie?
    5) i chyba najważniejsza sprawa, która mnie nurtuje – jak powinno wyglądać dobrze zbilansowane dzienne menu, aby można było mieć czyste sumienie, że się zjadło zdrowo, pełnowartościowo i wszystkiego tyle ile trzeba? Pytam konkretnie o wielkości poszczególnych składników, które musimy dostarczach codziennie. To się mierzy w gramach lub jakichś innych jednostkach?
    Myślę, że odpowiedzi na te pytania przydadzą się również innym. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Witaj 😉

      1)Do smażenia należy używać tłuszczu o wysokiej temperaturze dymienia, najlepiej powyżej 200˚C. Jednocześnie powinien być to tłuszcz rafinowany – rafinacja jest to proces oczyszczania oleju, który wykonuje się po tłoczeniu „na gorąco” – tłuszcz taki jest zdecydowanie bardziej odporny na niekorzystne zmiany, które mogą zachodzić w czasie obróbki termicznej jaką jest smażenie. Tak więc idąc tym tropem do smażenia nadają się takie tłuszcze jak: olej rzepakowy rafinowany, czy oliwa z oliwek – koniecznie rafinowana lub wytłokowa! Więcej na ten temat tutaj: http://cojesc.net/tluszcz-do-s

      2)Do spożywania na surowo zdecydowanie najlepsza jest oliwa z oliwek extra virgin, ponieważ zawiera ona największe ilości naturalnych antyoksydantów oraz niezmienione pod wpływem działania wysokiej temperatury nienasycone kwasy tłuszczowe 😉 Jednak jak już wspominałam nie nadaje się ona do smażenia.

      3)To pytanie jest dosyć skomplikowane 😉 Zależy to oczywiście od przepisu – jednak zawsze możemy wybierać lub też modyfikować niektóre przepisy. Najlepszym rozwiązaniem byłoby całkowite unikanie ciast, które wymagają dodatku margaryn kostkowych (są one źródłem izomerów trans powstających w wyniku utwardzania olejów roślinnych). Istnieje jeszcze możliwość zastąpienia margaryny przez masło – wydaje się, że będzie to „mniejsze zło”, jednak ciasto takie wówczas dostarczy nam pewne ilości nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu.

      Tak więc najrozsądniej byłoby wybierać ciasta, w skład których wchodziłyby oleje roślinne (dodawajmy wówczas oleje rafinowane, gdyż mają one wyższą temp. dymienia od temp. pieczenia ciast), a jeszcze lepiej ciasta, w których tłuszcz jest zastąpiony np. przez jogurt naturalny – wypieki takie będą zdecydowanie mniej kaloryczne 😉

      4)Utwardzane są margaryny kostkowe (właśnie te dodawane do ciast). Niestety producenci żywności w Polsce póki co nie mają obowiązku oznaczania zawartości izomerów trans na opakowaniach, dlatego też nie możemy być w 100% pewni, że wszystkie margaryny kubkowe (używane do smarowania pieczywa) nie są produkowane metodą utwardzania. Jednak niektóre firmy, i to nie tylko na margarynach, wprowadzają powoli oznaczenia zawartości izomerów trans. Jako przykład mogę podać Ramę, która taką informację na opakowaniu posiada więc możemy być pewni, że nie jest utwardzana.

      5)Zawartość podstawowych składników w diecie (białek, tłuszczu, węglowodanów) „mierzy się” w gramach natomiast witamin i składników mineralnych w mg lub µg – można tego dokonać za pomocą tabel wartości odżywczych i specjalnych programów komputerowych lub też wykorzystując informacje żywieniowe zamieszczane na opakowaniach produktów. Ilość potrzebnych składników odżywczych określają normy żywieniowe, uwzględniające płeć, wiek, masę ciała, wzrost oraz aktywność fizyczną. A więc jednym słowem dieta człowieka powinna zawierać odpowiednią ilość każdego składnika odżywczego, w tym witamin i składników mineralnych co oznacza, iż powinna być zbilansowana. Najpewniejszą formą jest ułożenie diety w oparciu o tabele wartości odżywczych, co też czynią dietetycy. Jednak wiadomo, że przeciętny człowiek, nawet ten który bardzo chce się zdrowo odżywiać, nie będzie wyliczał sobie jadłospisu na każdy dzień 😉

      A więc co zrobić żeby mieć poczucie, że się zdrowo odżywia? Po prostu należy wybierać pełnowartościowe produkty zawierające duże ilości witamin i składników mineralnych – dzięki temu nie dopuścimy do ich niedoborów w organizmie. Zdecydowanie warto jeść dużo warzyw i owoców, z produktów zbożowych wybierać te z pełnego przemiału, a więc razowe i pełnoziarniste, otręby i płatki owsiane, chude mięso, ryby, chude mleko i przetwory mleczne, tłuszcze roślinne na surowo. Oczywiście należy zminimalizować spożycie produktów dostarczających pustych kalorii w postaci dużych ilości cukru i tłuszczu, a więc słodyczy, fast – foodów oraz potraw z dużym dodatkiem tłuszczu (smażonych).

      Mam nadzieję, że rozwiałam Twoje wątpliwości 😉

      Pozdrawiam, Paulina.

    • Damon Albarn

      Każda margaryna jest tłuszczem roślinnym utwardzonym. Smażyć na tłuszczach nasyconych, ewentualnie krótko na tłuszczach jednonienasyconych [wszystko rafinowane oczywiście]. Do ciast masła.
      Ostatnie pytanie nie da się odpowiedzieć w komentarzu. Jest zbyt wiele czynników. Odpowiedni stosunek kwasów omega, odpowiednia jakość pożywienia [czystość, brak metali ciężkich, świeżość], unikanie określonych substancji [fruktoza, tłuszcze trans, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, rtęć itd.], odpowiednia ilość enzymów w pożywieniu [ czyli odpowiednia ilość surowego jedzenia], odpowiednia ilość makro i mikroelementów – białek, węglowodanów, tłuszczów, ale też konkretne rodzaje węglowodanów i tłuszczów, odpowiednia ilość witamin i minerałów, odpowiednie łączenie produktów np. witamina C zwiększa wchłanialność żelaza, witamina B1 blokuje wchłanialność B6 i B12, tłuszcze trans i nasycone zmniejszają efektywność konwersji tłuszczów omega, jak również palenie i inne używki, zły stosunek magnezu do wapnia zmniejsza/blokuje wchłanianie wapnia, odpowiedni zwiększa wchłanianie wapnia… To nie jest odpowiedź na jeden komentarz, ale raczej serię artykułów.

  • Paulina

    Witaj 😉

    1)Do smażenia należy używać tłuszczu o wysokiej temperaturze dymienia, najlepiej powyżej 200˚C. Jednocześnie powinien być to tłuszcz rafinowany – rafinacja jest to proces oczyszczania oleju, który wykonuje się po tłoczeniu „na gorąco” – tłuszcz taki jest zdecydowanie bardziej odporny na niekorzystne zmiany, które mogą zachodzić w czasie obróbki termicznej jaką jest smażenie. Tak więc idąc tym tropem do smażenia nadają się takie tłuszcze jak: olej rzepakowy rafinowany, czy oliwa z oliwek – koniecznie rafinowana lub wytłokowa! Więcej na ten temat tutaj: http://cojesc.net/tluszcz-do-smazenia/

    2)Do spożywania na surowo zdecydowanie najlepsza jest oliwa z oliwek extra virgin, ponieważ zawiera ona największe ilości naturalnych antyoksydantów oraz niezmienione pod wpływem działania wysokiej temperatury nienasycone kwasy tłuszczowe 😉 Jednak jak już wspominałam nie nadaje się ona do smażenia.

    3)To pytanie jest dosyć skomplikowane 😉 Zależy to oczywiście od przepisu – jednak zawsze możemy wybierać lub też modyfikować niektóre przepisy. Najlepszym rozwiązaniem byłoby całkowite unikanie ciast, które wymagają dodatku margaryn kostkowych (są one źródłem izomerów trans powstających w wyniku utwardzania olejów roślinnych). Istnieje jeszcze możliwość zastąpienia margaryny przez masło – wydaje się, że będzie to „mniejsze zło”, jednak ciasto takie wówczas dostarczy nam pewne ilości nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu.

    Tak więc najrozsądniej byłoby wybierać ciasta, w skład których wchodziłyby oleje roślinne (dodawajmy wówczas oleje rafinowane, gdyż mają one wyższą temp. dymienia od temp. pieczenia ciast), a jeszcze lepiej ciasta, w których tłuszcz jest zastąpiony np. przez jogurt naturalny – wypieki takie będą zdecydowanie mniej kaloryczne 😉

    4)Utwardzane są margaryny kostkowe (właśnie te dodawane do ciast). Niestety producenci żywności w Polsce póki co nie mają obowiązku oznaczania zawartości izomerów trans na opakowaniach, dlatego też nie możemy być w 100% pewni, że wszystkie margaryny kubkowe (używane do smarowania pieczywa) nie są produkowane metodą utwardzania. Jednak niektóre firmy, i to nie tylko na margarynach, wprowadzają powoli oznaczenia zawartości izomerów trans. Jako przykład mogę podać Ramę, która taką informację na opakowaniu posiada więc możemy być pewni, że nie jest utwardzana.

    5)Zawartość podstawowych składników w diecie (białek, tłuszczu, węglowodanów) „mierzy się” w gramach natomiast witamin i składników mineralnych w mg lub µg – można tego dokonać za pomocą tabel wartości odżywczych i specjalnych programów komputerowych lub też wykorzystując informacje żywieniowe zamieszczane na opakowaniach produktów. Ilość potrzebnych składników odżywczych określają normy żywieniowe, uwzględniające płeć, wiek, masę ciała, wzrost oraz aktywność fizyczną. A więc jednym słowem dieta człowieka powinna zawierać odpowiednią ilość każdego składnika odżywczego, w tym witamin i składników mineralnych co oznacza, iż powinna być zbilansowana. Najpewniejszą formą jest ułożenie diety w oparciu o tabele wartości odżywczych, co też czynią dietetycy. Jednak wiadomo, że przeciętny człowiek, nawet ten który bardzo chce się zdrowo odżywiać, nie będzie wyliczał sobie jadłospisu na każdy dzień 😉

    A więc co zrobić żeby mieć poczucie, że się zdrowo odżywia? Po prostu należy wybierać pełnowartościowe produkty zawierające duże ilości witamin i składników mineralnych – dzięki temu nie dopuścimy do ich niedoborów w organizmie. Zdecydowanie warto jeść dużo warzyw i owoców, z produktów zbożowych wybierać te z pełnego przemiału, a więc razowe i pełnoziarniste, otręby i płatki owsiane, chude mięso, ryby, chude mleko i przetwory mleczne, tłuszcze roślinne na surowo. Oczywiście należy zminimalizować spożycie produktów dostarczających pustych kalorii w postaci dużych ilości cukru i tłuszczu, a więc słodyczy, fast – foodów oraz potraw z dużym dodatkiem tłuszczu (smażonych).

    Mam nadzieję, że rozwiałam Twoje wątpliwości 😉

    Pozdrawiam, Paulina.

  • Ola

    Bardzo dziękuję za tak bogatą odpowiedź 😉 Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie oliwy. Długo szukałam w internecie porad odnośnie kupna oliwy z oliwek i nigdzie nie znalazłam tego, co chciałam. Wiem, że dobra jakościowo oliwa z oliwek kosztuje mnóstwo pieniędzy, bo płacimy tu za jakość i jest to dla mnie zrozumiałe. Natomiast jak na moje potrzeby (codzienny użytek, czasem do pieczenia) są to za duże kwoty. Z drugiej zaś strony nie chciałabym popaść w inną skrajność i kupować tego typu produktu za 10zł, bo wiem, że to z kolei przesada w drugą stronę. I tu wreszcie pytanie: jaką konkretnie oliwę z oliwek (i extra vergin i rafinowaną) Paulinko polecasz lub sama używasz? Pytam o nazwę firmy lub markę. Tak ze średniej półki cenowej, żeby mieć pewność, że ma to swoje naturalne właściwości.

    Dziękuję za wszelką pomoc 🙂

    • Paulina

      Zazwyczaj używam oliwy z oliwek extra virgin firmy Monini – ma przystępną cenę jak na studencką kieszeń 😉 Natomiast w ogóle nie używam oliwy rafinowanej – jeżeli coś muszę usmażyć stosuję olej rzepakowy.

      Pozdrawiam!

      • Ola

        I tu znów pytanie – jakiego oleju rzepakowego używasz (firma)? 😉 Olej rzepakowy też ma kilka rodzajów pewnie, tłoczony na zimno, na gorąco, rafinowany.. Pogubić się można, polecisz swój do pieczenia/smażenia?

        Z góry przepraszam za swą dociekliwość, ale strasznie nie lubię niewiedzieć jeśli mam się za coś brać 😉

        Pozdrawiam ciepło

        • Paulina

          Używam najzwyklejszego oleju Kujawskiego 😉 Szczerze mówiąc nie udało mi się znaleźć oleju rzepakowego tłoczonego na zimno, choć ostsatnio obiła mi się o uszy reklama z takim hasłem więc pewnie już pojawił się na półkach sklepowych taki olej. Jednak pamiętajmy, że olejów tłuczonych na zimno nie używamy do smażenia tylko do spożycia na surowo!

          Dobrze, że pytasz – a ja cieszę się, że mogę pomóc 😉

        • Damon Albarn

          Przejmujecie się „tłoczeniem na zimno”, a nie zwracacie uwagi na to, że oleje dostępne na naszych półkach sklepowych są umieszczane w przezroczystych butelkach plastikowych. Co z tego, że „zimne tłoczenie” zapobiegnie utlenianiu się kwasów omega, skoro kwasy te są również wrażliwe na światło słoneczne (UVB)? W ogóle olej roślinny do smażenia? Ogłupieliście (że się tak wyrażę)? Oleje bogate w tłuszcze wielonienasycone (PUFA) nie nadają się do obróbki termicznej, chyba że lubicie spożywać toksyczne produkty oksydacji kwasów tłuszczowych omega 3/6… Naprawdę, ruszcie trochę głową, bo to w końcu strona o zdrowym odżywianiu…

  • Mirek

    Z tą listą produktów w prezentacji bardzo dobry pomysł, teraz zdrowe odżywianie będzie dla mnie na pewno bardziej do ogarnięcia. Dzięki 🙂

  • Renata

    Wśród wymienionych produktów znalazły się kiełki i nasiona lnu. Usłyszałam ostatnio, że kiełki nie są tak zdrowe jak głosi powszechna opinia ze względu na to, że zawierają szkodliwą solaninę, tak jak zazielenione ziemniaki czy niedojrzałe pomidory. Znalazłam również artykuł w którym argumentowano szkodliwość kiełków tym, że kiełkująca roślina zawiera szkodliwe związki i w ten sposób „broni się” przed zjedzeniem przez zwierzęta, co zapewnia przetrwanie gatunku i możliwość wzrostu. Zamieszczane przez Panią artyuły są rzetelnie napisane dlatego chciałabym poznać Pani zdanie na ten temat?
    Odnośnie siemienia lnianego, to jeśli byłaby taka możliwość chętnie przeczytałabym Pani artykuł na temat tego ziarna. W internecie można znaleźć wiele sprzecznych informacji odnośnie sposób przechowywania siemienia, przetwarzania, form lepiej lub mniej przyswajalnych, a nawet o szkodliwości z uwagi na zawartość związków cyjanowych.
    Pani artykuły są cennym źródłem wiedzy i znalazłam w nich wiele odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, których w internecie ciężko znaleźć.

    Pozdrawiam, Renata

    • Paulina

      Informacje, które Pani znalazła są prawdą, ale tylko w bardzo małej części. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że nie wszystkie rośliny nadają się do kiełkowania właśnie z uwagi na zawartość solaniny czy innych szkodliwych związków wytwarzanych w tej fazie. Do takich roślin należą ziemniaki, pomidory, fasola biały jaś czy papryka. I to by było na tyle – tak więc dostępne na rynku kiełki rzodkiewki, brokuła, lucerny i wielu innych warzyw są jak najbardziej bezpieczne gdyż nie produkują szkodliwych związków.

      Co więcej są źródłem wielu cennych substancji skoncentrowanych w bardzo małej ilości produktu 😉 Zawierają mnóstwo witamin, minerałów oraz przeciwutleniaczy.

      Inną kwestią jest jakość mikrobiologiczna kiełków dostępnych na rynku – z uwagi na środowisko wymagane do ich wyhodowania (wilgoć i ciepło) może dojść do rozwoju wielu bakterii i grzybów, na co wskazywały badania jakości mikrobiologicznej kiełków dostępnych w handlu w 2009 roku. Trudno mi powiedzieć jak wygląda ta kwestia obecnie – czy zostały podjęte działania w celu obniżenia poziomu zanieczyszczeń na etapie produkcji.

      Pewnym rozwiązaniem jest własnoręczne hodowanie kiełków – służą do tego specjalne kiełkownice. Oczywiście w czasie domowej produkcji kiełek również może dojść do rozwoju niechcianych bakterii i pleśni – jednak możemy tego uniknąć przestrzegając odpowiednich zasad czystości (np. kiełki nie powinny leżeć w dużej ilości wody, również trzeba je często przepłukiwać). Takie kiełki najlepiej spożywać na bieżąco po wyhodowaniu – zminimalizujemy wówczas czas rozwoju bakterii i grzybów. Czego nie możemy uczynić w przypadku kiełek kupnych, które z pewnością musiały przejść jakąś drogę żeby trafić na talerz. Do hodowania kiełków najlepiej wybierać nasiona ekologiczne – pozbawione środków ochrony roślin. I oczywiście nie hodujemy wyżej wspomnianych kiełków wytwarzających szkodliwe związki.

      Co do siemienia lnianego – już wcześniej miałam zamiar napisać artykuł na temat maksymalnego wykorzystania potencjału nasion lnu. Póki co niestety ostatnio mam problemy z czasem – a najpierw muszę zakończyć tematykę mięsa. Jednak z pewnością w przyszłości coś takiego się ukaże 😉

      Pozdrawiam, Paulina

  • Renata

    Wielkie dzięki za odpowiedź.
    Czytając wątek mięsny czekam na artykuł o siemieniu.

    Pozdrawiam,
    Renata

  • Renata

    Do listy produktów na pewno można dorzucić płatki owsiane, rewelacyjne na śniadanie. Tylko mam dylemat jakie: zwykłe czy górskie, czasem na opakowaniu jest tylko napis płatki owsiane, bez podania typu. Wyczytałam że zwykłe są z pełnego ziarna ale czy tak jest rzeczywiście. A jakie są te na których widnieje tylko napis płatki owsiane. Może górskie są wystarczająco zdrowym rozwiązaniem?

    Renata

    • Paulina

      Zgadza się – płatki owsiane są nieodłącznym elementem zdrowej diety – nie ma to jak pyszna owsianka z owocami i orzechami czy migdałami na śniadanie.

      Pomiędzy płatkami górskimi a zwykłymi nie ma jakiejś znaczącej różnicy jeżeli chodzi o wartości odżywcze (różnica w nazewnictwie wynika z nieco odmiennego sposobu otrzymywania obu rodzajów płatków). Tak więc zarówno górskie i zwykłe są dobrym rozwiązaniem.

      Jedynymi płatkami owsianymi, po które raczej nie warto sięgać są płatki błyskawiczne – są one poddawane specjalnej obróbce dzięki której nie musimy ich gotować przed spożyciem, jednak przy okazji tej obróbki tracą wiele minerałów i błonnika.

      Pozdrawiam, Paulina

      • Mniszka

        Płatki górskie są najmniej przetworzone.

    • Ja zamiast płatków owsianych jem płatki jaglane też bardzo zdrowe i smaczne warte polecania dla urozmaicenia diety. Owsianymi faszeruje męża ha ha

      • kazik

        No i jak mąż się sprawuje w sypialni po takiej diecie?

    • polecam płatki jaglane albo kasze jaglaną! alkalizuje organizm i jest super zdrowa 🙂 a można ją przygotować w tak wielu wersjach jak owsiankę.

  • Aga

    Ja mam takie szybkie pytanie do specjalisty 🙂 jak wyglada prawidłowy podzial % udziału w pozyskiwanej wnergi z wegli białek i tłuszczy u przeciętnej kobiety 30lat praca siedząca aktywność fiz kilka razy w tygodniu. Czy to powinno być 25% energii z B i T a reszta czyli ok 50% z wegli? Wiele o Tym czytalam …nie moge znalezc odpowiedzi 🙁 help 🙂

    • Paulina Styś

      Białka 12%
      Tłuszcze 25 – 30%
      Reszta węglowodany 😉

      Pozdrawiam!

    • Damon Albarn

      Trochę źle zadane pytanie, bo to zależy też jakich węgli. Przy braku przeciwwskazan można bez problemu przejść na dietę wysokobiałkową i wysokotłuszczową, tylko tutaj też istotny jest stosunek określonych tłuszczów w diecie, no i ich pochodzenie – tłuszczów trans nie polecam, tak samo większości olejów roślinnych – tłuszcze wielonienasycone moim zdaniem należy pozyskiwać głównie z całych orzechów, ziaren, nasion. Tłuszcze roślinne sprzedawane w sklepach są w większości przypadków już „zespute”, a raczej zjełczałe na skutek oksydacji tlenowej, promieni uv-b, a także temperatury, będącej wynikiem szkodliwej ekstrakcji oraz złego przechowywania. Zauważmy, że takie tłuszcze trzyma się w sklepie w przezroczystych butelkach, nie są chronione przed temperaturą, ani oksydacją tlenową.
      To jest temat rzeka i nie da się tego wyjaśnić w krótkim komentarzu.

  • Honorata

    No pięknie jeśli chodzi o płatki błyskawiczne właśnie od jakiegoś czasu je zaczęłam jeść bo są delikatniejsze ,nie są takie twarde. No i co zeszłam na złą drogę.
    A długi czas na śniadanie jadłam zwykłe/górskie ,tyle ciekawych wiadomości piszesz i swoje mam już lata a dopiero teraz tak naprawdę się uczę od Ciebie ,jesteś niezwykłą osobą z taką precyzją to wszystko opisujesz .Paulinko Pozdrawiam

  • ave

    Przeczytałam listę zakupów i mam problem bo najwięcej produktów jest strączkowych, które u mnie powodują wzdęcia. Tak samo orzechy są ciezkostrawne. Więc nie mogę nazwać w moim przypadku tych produktów zdrowymi dla mnie. Tylko warzywa do gotowania, ale juz nie na patelnię byłyby odpowiednie dla mojego przewodu pokarmowego
    Może ma pani inny zestaw zdrowych zakupów? Pozdrawiam

    • Witam,

      Lista ta ma stanowić inspirację dla osób zdrowych. Jeśli ze względów zdrowotnych występują ograniczenia dietetyczne to absolutnie nie ma konieczności korzystania ze wszystkich produktów z listy. Należy wówczas odpowiednio ją zmodyfikować (wykreślić rośliny strączkowe i pozostałe produkty ciężkostrawne).

      Pozdrawiam serdecznie!

  • Mariela

    Ja staram się jeść dużo warzyw i owoców, jestem po operacji woreczka żółciowego i muszę uważać na to co jem, Miałam kamienie przez twardą wodę, teraz mam filtr Dafi i tylko taką wodę piję. Co do warzyw strączkowych…bedąc w ciąży duzo jadłam fasolki szparagowej bo podobno zawiera kwas foliowy, który jest niezbędny do prawidłowego rozwoju dziecka, niektórym kobietom lekarz przepisuje,mnie nie…

    • Radosław Górny

      No fajna reklama filtru do wody, fajna. Szkoda tylko, że twarda woda nie produkuje kamieni w nerkach.

      • Damon Albarn

        No niby bezpośrednio nie produkuje. Ale nadmiar nieorganicznych związków wapnia i magnezu i tak ostatecznie nerki muszą „odfiltrować”.

        • Radosław Górny

          No i też od tego są, filtrują na bieżąco. To tak jakbyśmy mieli kupować filtr do jedzenia, żeby żołądek je strawił.

          • Zgadzam się! Filtry to wody to w moim odczuciu takie zbędne gadżety w domu. Poza tym wapń i magnez często są niedoborowymi pierwiastkami w diecie, a więc woda stanowi ich fajne uzupełnienie.

          • Damon Albarn

            Bzdura, pani administrator. W wodzie znajdują się nieorganiczne związki wapnia i magnezu, których wchłanialność jest szczątkowa albo żadna. Poza tym nawet gdyby się to wchłaniało w 100% to sama ilość tych minerałów w wodzie ledwo pokryłaby 1-2% zapotrzebowania przy 2L spożycia. Minerały dostarczamy z pożywienia.

          • Nie mogę się z tym zgodzić. Woda stanowi świetne uzupełnienie diety w składniki mineralne, a ich przyswajalność jest wysoka. Oczywiście głównym źródłem składników mineralnych jest pożywienie, jednak w przypadku wyższego zapotrzebowania woda (wysokozmineralizowana) może stanowić cenne źródło wapnia lub magnezu.

          • Damon Albarn

            Ale my teraz piszemy o wodach mineralnych (głębinowych) czy o wodzie „kranówce”? Bo chyba nikt o zdrowych zmysłach nie filtruje wody mineralnej ze sklepu… Wody mineralne (głębinowe) – ok, woda tam jest w stanie wysycić się minerałami pochodzenia organicznego. W wodzie kranowej (źródlanej, jak kto woli) nie dość, że zawartość tych minerałów jest słaba, to jeszcze głównie w formie nieorganicznej. To jest dobre dla roślin, które potrafią przekształcać materie nieorganiczną w organiczną, natomiast dla człowieka jest korzyść jest marginalna.

          • Jako realne źródło minerałów traktujemy wody mineralne. W kranówkach nie ma na tyle dużych ilości i przede wszystkim są nie do „policzenia”, aby traktować je jako takie źródło.

            Moja wina, że wymieszałam te dwa tematy 😉

          • baj de łej polecam wodę mineralną Kryniczanka. Bardzo wysoka zawartość wapnia (ok. 323mg/L) oraz magnezu (ok. 72mg/L) co daje nawet 30% RDI wapnia przy 1,5L butelce.

  • gabriela

    kluczem do zdrowia jest umiar we wszystkim co się je, a najlepiej spożywać jak największą ilość warzyw i owoców, a mięso co jakiś czas. Właśnie tym się kieruje w swojej kuchni – tradycyjne obiady zastąpiłam większą ilością zielonych warzyw do których dodaję wszelakiego rodzaju owoce i warzywa oraz orzechy, jak i najczęściej odrobine dressingu winegret czy jogurtowego develey w rezultacie czuję się lekko, a przede wszystkim pełna energii, pozdrawiam !

  • Alicja

    Kochana Pani Paulino
    problem mam z synem ,który ma 10lat -153cm wzrostu i 70kg.Bardzo proszę o dietę ,bo juz nie daje rady.Co mu podawać ,żeby nie tył.Choroba wykluczona.
    Pozdrawiam Alicja

    • Witam serdecznie,

      W przypadku dzieci nie można stosować diety odchudzającej, lecz należy skupić się na zmianie nawyków żywieniowych i obniżaniu gęstości energetycznej diety poprzez dobór odpowiedniej jakości produktów. Przede wszystkim warto wprowadzić do diety syna dużo warzyw i świeżych owoców, a maksymalnie zredukować ilość słodyczy, potraw tłustych i smażonych. Oczywiście zmiany w jadłospisie powinny pojawić się w całym domu, gdyż nie ma szans, że dziecko zje sałatkę z brokułami w momencie gdy rodzice jedzą zupełnie coś innego.

      Więcej informacji na temat obniżenia gęstości energetycznej diety znajdzie Pani tutaj: http://cojesc.net/dieta-skuteczna/

      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!
      Paulina

  • Daria

    Chciałabym użyć materiałów z tego artykułu (bardzo mi się spodobał), do mojej prezentacji na konkurs o zdrowym stylu życia. Mam tylko pytanie czy wyraża Pani zgodę na skopiowanie tekstów?

  • Marek

    Nie wiem czy robię coś źle, ale link zamiast prowadzić do obiecanej listy 55 produktów, przekierowuje do pobrania listy 10 produktów. od których się tyje…
    PS. Przeglądarka Chrome i Firefox…

  • Jolka

    Ta lista to wielka ŚCIEMA!!! Nie traćcie czasu…
    Próbują tylko wyciągnąć od was e-mail i jak zwykle kasę…
    Zniechęciłem się do tej strony, to tyle.

  • Cezary Skalik

    Ten blog jest niesamowicie profesjonalny. Widać, że całkowicie mu się poświęcasz. Cieszę się, że polska blogosfera jest zapełniana przez takich ambitnych ludzi jak ty. Gorąco pozdrawiam 😉

  • Marysia

    Witam Panią,
    mam 27 lat, 165cm wzrostu i ważę 118 kg. Moje pytanie- ile powinnam przyjmować kalorii dziennie, żeby schudnąć. Powinnam jeszcze dodać,że prowadzę siedzący tryb życia i nie ćwiczę. Drugie pytanie- słyszałam, że w diecie należy wyeliminować węglowodany- czy to prawda? Czy są dobre węglowodany?
    I ostatnie pytanie- czy suplementy diety poprawiają utratę kg? Czy ziołowe suplementy np. zielony jęczmień, zielona kawa, czerwona herbata pomagają? Czy uważa Pani, że są jakieś bezpieczne „poprawiacze” utraty wagi?
    pozdrawiam

    • Witam,

      Powinna Pani na początek zastosować
      dietę na poziomie 2000 kcal, gdy masa ciała spadnie można stopniowo
      zmniejszyć kaloryczność.

      Oczywiście jest to nieprawda.
      Należy wyeliminować wyłącznie węglowodany oczyszczone i proste (jasne
      pieczywo, słodycze, cukier, biały ryż, jasny makaron itd.). Węglowodany
      złożone (razowe pieczywo, kasze, pełnoziarnisty makaron, płatki owsiane)
      są bardzo potrzebne (dostarczają dużo błonnika pokarmowego dającego
      uczucie sytości a także witamin i minerałów).

      Większość reklamowanych suplementów
      tak naprawdę nie jest przebadana czy faktycznie „działa” tak jak
      obiecuje producent, więc trzeba do nich podchodzić z pewnym dystansem.
      Oczywiście mogą one wspomagać utratę masy ciała, np. poprzez
      przyspieszenie przemiany materii, aczkolwiek należy mieć świadomość, że
      jest to tylko dodatek do zdrowej diety. Zwykle wystarcza sama zmiana
      nawyków żywieniowych i wprowadzenie regularnej aktywności fizycznej.
      Jest to najlepszy i najzdrowszy sposób na utratę masy ciała.

      Pozdrawiam, Paulina

  • whiteape

    A ja polecam wszystkim Juice Plus,Jest to coś
    najlepszego poza soczystymi warzywami i owocami zdjętymi z krzaczka. Kto ma w
    dzisiejszym świecie czas na przygotowanie 5 porcji co dzień warzyw i owoców. A
    tu mamy 9 różnych warzyw i 9 różnych owoców gotowe. Robi to firma ze
    Szwajcarii. Jest to do dostania w 30 krajach na świecie i od kilku lat w
    Polsce. Zainteresowanych zapraszam po informacje. whiteape@interia.pl

  • Basia

    Mam kilka pytań, od grudnia staram się troszkę schudnąć z brzucha i mam kilka pytań dotyczących zdrowego odżywiania:
    1.
    Ile razy w tygodniu można zjeść coś smażonego, ja mu na myśli każdy
    rodzaj smażenia jak krótkie smażenie np jajecznica, jak obsmażenie mięsa
    przed duszeniem i jak właściwe smażenie np kotleta na obiad.
    2.Mam dosyć niski poziom żelaza w organizmie, lekką anemie czy to oznacza,że nie powinnam pić zielonej herbaty?
    3.Pracuje
    w biedronce i tam są takie pyszne bułeczki z bitą śmietaną i posypane
    cukrem. Ile mogę zjeść w tygodniu takich bułeczek. Kocham je wiem,że są
    mega kaloryczne,ale nie potrafię sobie z tym poradzić. I tak w ogóle ile
    razy można sobie pozwolić w tygodniu na słodycze aby utrzymać płaski
    brzuch. Dodam jeszcze,że ćwiczę z Ewą Chodakowską 5-6 razy w tygodniu.

    • Witaj 🙂

      1. Jak najbardziej ograniczamy tradycyjne smażenie mięsa w panierce na głębokim tłuszczu (do 1 razu na 2 tygodnie). Takie krótkotrwałe smażenie może być częściej, załóżmy 3 razy w ciągu tygodnia, przy czym bardzo ważne jest, aby odmierzać ilość dodawanego tłuszczu na łyżce (jak lejemy na oko to bardzo łatwo przesadzić z jego ilością) 🙂
      2. Nie, nie ma takiej konieczności. W takim przypadku zaleca się po prostu nie popijać kawą/herbatą posiłków obfitujących w żelazo i oczywiście preparatów żelaza. Między posiłkami można pić herbatę.
      3. Im mniej tym lepiej 😉 Postaraj się jeść nie częściej niż dwie na tydzień. Zamiast słodyczy wybieraj zdrowsze wersje, np. ciasteczka owsiane (http://zdrowe-odzywianie-przepisy.blogspot.com/2014/01/dietetycne-ciasteczka-lepsze-od-tych-z.html).

      Pozdrawiam!

  • Basia

    Witam, po raz kolejny zgłaszam się do pani o pomoc 🙂
    1. Czy warto jeść mąkę orkiszową jasną? Przecież to też pszenica. Wiem ,że mąka pełnoziarnista była by zdrowsza, ale przez gardło mi nie przejdzie. Chciałam zrobić pierogi a nie wiem czy warto tej mąki używać.
    2.Na bazarach, ryneczkach są do kupienia: kasze, mąki, soje, orzechy itp na wagę(z worków). Mnie konkretnie interesują owoce goji i orzechy brazylijskie bo są dużo dużo tańsze niż w sklepie. I zastanawiam się czy bezpiecznie jest od nich kupować. Przecież na dobrą sprawę nie znamy ani producenta ani kraju pochodzenia.A w przypadku kupowania bananów suszonych to nie wiem czy nie były konserwowane siarką. A ap-ropo bananów suszonych, to czy warto je jeść słyszałam,że są bardzo kaloryczne. A ja jem suszone banany zamiast chipsów.
    3. Jak to jest z tym piciem herbaty z cytryną, bo niektórzy mówią,że powoduje to chorobę alzheimera. Ja piję herbatę czarną liptona i do niej dorzucam plasterek cytryny. tylko, że ja zaparzam herbatę około 10 sekund.
    Z góry serdecznie dziękuje za czas poświęcony na mnie 🙂

    • Witaj 🙂

      1. Jeśli pełnoziarnista nie przechodzi przez gardło to pozostań przy jasnej, albo postaraj się mieszać pół na pół (może tak będzie bardziej do zaakceptowania. Zgadza się, orkisz to również pszenica, a dokładniej jej starszy i podobno mniej zmodyfikowany gatunek.
      2. To jest duży problem. Generalnie bezpieczniej byłoby kupować pakowane, gdzie widzimy skład i datę ważności. Takie orzechy na rynku, w workach mogą leżeć tam bardzo długi czas co niestety prowadzi do jełczenia kwasów tłuszczowych. A w przypadku samych orzechów najbezpieczniej byłoby kupować te w łupinach (zabezpieczają przed zmianami w kwasach tłuszczowych), choć ja szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie codziennego łuskania.
      Zgadza się, banany suszone mają zbliżoną kaloryczność do chipsów. Z tego względów lepiej nie jeść ich zbyt często i w dużych ilościach. Lepszym wyborem będą świeże warzywa (marchew, kalarepa) i owoce 😉
      3. Chodzi o to żeby wyjąć worek z liśćmi herbaty przed dodaniem cytryny. Jeśli dodajemy cytrynę do herbaty gdzie znajdują się liście to prowadzi to do przechodzenia nierozpuszczalnej formy glinu zawartej w liściach w formę rozpuszczalną, co może zwiększać ryzyko choroby Alzheimera. Jeśli dodamy cytrynę po wyjęciu liści to nie ma obaw 😉

      Pozdrawiam!

  • Agnieszka

    Cześć, lubię czytać Twoje posty i korzystać z Twoich przepisów 🙂 zastanawiałam się ostatnio czy może mogłabyś coś wrzucić o tym jak powinna wyglądać dieta kobiet z policystycznymi jajnikami ? Podobno jest dużo rzeczy z których powinna się w tym przypadku zupełnie zrezygnować bo niestety duża część kobieta ma problemy z nadwagą przy tej przypadłości i ciężko jest schudnąć.

    • Witaj,

      W przypadku zespołu policystycznych jajników ogromne znaczenie ma zdrowa dieta, oparta na produktach o niskim indeksie i ładunku glikemicznym z uwagi na często współwystępującą insulinooporność i zwiększone ryzyko cukrzycy typu 2. Kluczowa sprawa to wykluczenie słodyczy, cukru, słodkich napojów, słodzonych produktów (np. jogurty owocowe).

      To tak pokrótce, postaram się w wolnej chwili napisać bardziej szczegółowe zalecenia 😉

      Pozdrawiam!

  • Lena

    Witam a jak mogę zdrowo się odżywiać gdy mam skaze białkowa a mam 21 lat

  • Basia

    Witam mam pytanie,czy lepiej smarować pieczywo masłem czy margaryną? masło ma bardzo dożo kalorii wiec czy warto używać
    tego o obniżonej zawartości tłuszczu 60% dodam,ze tłuszcz tylko mleczny.

    • Witaj,

      To zależy od Twojego stanu zdrowia. Jeśli nie ma problemów z zaburzeniami profilu lipidowego to można używać masła (w przeciwnym razie polecam oliwę extra virgin lub rozgniecione z przyprawami awokado).

      • Klaudia

        ostatnio odkryłam inne super smarowidło – olej kokosowy 🙂 co o nim myślisz Paulino?

        • W umiarkowanych ilościach można wprowadzić do diety (jednak nie polecam przy zaburzeniach profilu lipidowego). Oczywiście jeśli już to sięgamy po olej kokosowy to tylko nierafinowany.

    • Damon Albarn

      Oczywiście masło, margaryna to utwardzony tłuszcz roślinny, czyli kwasy omega poddane hydrolizacji w temperaturze 180-200 stopni z katalizatorem będącym najczęściej metalem ciężkim [nikiel, pallad]. Po takiej obróbce wielonienasycone kwasy tluszczowe są już tylko spożywczym odpadkiem, a co wiecej są toksyczne dla naszego organizmu. Tłuszczów wielonienasyconych nie można NIGDY poddawać działaniu wysokiej temperatury, bo się utleniają [oksydują] zmieniając swoje zdrowotne właściwości na bardzo szkodliwe. Zoksydowane omega wchodzą w skład tkanek organizmu, tętnic i żył, powodując stany mikrozoapalne. Jeszcze gorzej jest z omega utwardzonymi, czyli trans [ margaryna ], one wchodzą również w skład tkanek, ale mają INNE właściwości fizykochemiczne np. wyższą temperaturę topnienia, przez co powodują usztywnienie tkanek, żył, tętnic, powodując ich pękanie, czyli udary, wylewy, pajączki, pękanie żył. Margaryny, ani żadnych tłuszczów utwardzonych nie można spożywać NIGDY. To zabójca zdrowia.

      Ps. Co ma maso do zaburzeń profilu lipodowego?

      • krucha_blondynka

        niesamowite …. platoniczna miłość do Twoich wypowiedzi. Mam nadzieję, że kiedyś może w połowie będę taka świetna jak Ty.

        • Damon Albarn

          A propo tematu margaryny. W USA ich FDA (Food and Drug Administration) wprowadziło w 2015r. zakaz stosowania tłuszczy utwardzonych (potocznie margaryny) w produktach żywnościowych, uznając je za substancje szkodliwe dla zdrowie, których nie powinno się spożywać. Producenci mają 3 lata na dostosowanie produkcji. W krajach skandynawskich i niektórych krajach Europy zachodniej np. z tego co kojarzę Dania, takie zakazy obowiązują już od dawna. W Anglii nawołuje się do takiego zakazu już bodajże od 2010r. W Polsce nic się o tym oficjalnie nie mówi. Władza (i media sterowane przez władzę) udają jak zwykle, że problem nie istnieje.
          Wszelkie problemy zdrowotne związane z układem sercowo-naczyniowym jak miażdżyca to wina właśnie głównie tłuszczów roślinnych utwardzonych (bo masło to też tłuszcz trans, ale z grupy nasyconych i cechuje się zupełnie innymi właściwościami – masło jest bardzo zdrowe, zawiera np. kwas masłowy, który działa regeneracyjnie na nabłonek jelitowy i kosmki, a także jest to tłuszcz średniołańcuchowy (MCT), który nie wymaga do trawienia żółci (jest lekkostrawny)). Poza tym już nawet utlenione (zjełczałe) tłuszcze wielonienasycone (tzw. PUFA) są praktycznie na równi szkodliwe co utwardzone (utwardzone to w zasadzie zawsze utlenione PUFA, bo poddaje się je działaniu wysokiej temperatury). Utlenione omega wchodzą np. w skład blaszki miażdżycowej, a chyba można się domyśleć do czego to prowadzi. Poza tym są winowajcą również przewlekłych stanów mikrozapalnych, które z biegiem czasu mogą prowadzić do wielu poważnych chorób (z serii „czy wiesz, że?”: praktycznie każdy nowotwór powstaje na podłożu stanu zapalnego, a więc bez wcześniejszego przewlekłego stanu zapalnego szansa rozwoju nowotworu jest bliska zeru).
          Dlatego masło >>> margaryna, nawet nie ma porównania. Do smażenia masło ghee lub klarowane, olej kokosowy rafinowany i inne tłuszcze nasycone krótko łańcuchowe. Stabilne termicznie i lekkostrawne. Warto przynajmniej odróżniać takie rzeczy jak tłuszcze wielonienasycone, jednonienasycone i nasycone, znać ich podstawowe właściwości fizykochemiczne. Tłuszcze wcale nie są niezdrowe. To jest mit. Po prostu tłuszcze źle wykorzystywane są czasami szkodliwe np. w wyniku oksydacji termicznej, tlenowej czy uv-b. Warto pamiętać takie podstawy jak to, że:
          1. Tłuszcze wielonienasycone (PUFA – polyunsaturated fats) są najbardziej wrażliwe na czynniki zewnętrzne i można je używać jedynie na zimno np. do sałatek (tak, reklamy olejów rzepakowych wprowadzają w błąd sugerując, że są dobre do smażenia, bo nie są…)
          2. Tłuszcze jednonienasycone (MUFA – monounsaturated fats) są średnio wrażliwe na czynniki zewnętrzne (bardziej odporne niż PUFA) i jeśli są rafinowane (oczyszczane) można je stosować do krótkiej obróbki termicznej np. oliwa z oliwek może służyć do krótkiego obsmażania warzyw, ale liczy się również sama temperatura, więc musi to być podsmażanie na małym ogniu.
          3. Tłuszcze nasycone (SA – saturated fats) są najbardziej stabilnymi z tłuszczy, dość odporne na czynniki zewnętrzne, nawet wysokie temperatury (o ile są rafinowane, czyli oczyszczone). Oczywiście możemy je jeszcze podzielić na poszczególne podgrupy jak np. tłuszcze nasycone średnio łańcuchowe, które są lekkostrawne (np. masło, olej kokosowy) i tłuszcze nasycone długo łańcuchowe, które są ciężkostrawne (np. smalec), ale wszystkie są odporne na obróbkę termiczną i można na nich bez problemu smażyć w wysokich temperaturach. Pomijając fakt, że samo smażenie i tak jest niezdrowe, bo inicjuje wiele szkodliwych reakcji np. będących efektami reakcji Maillarda jak akrylamid, czy tworzenie się wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, a także tworzenie się AEGs – zaawansowanych produktów glikacji białek, dalej mamy polimeryzację, cyklizację, produkty utleniania jak nadtlenki, epoksydy, izomeryzacja położeniowa i geometryczna itd. Oczywiście wszystko zależy od temperatury obróbki, oraz jej długości. W niskich temperaturach tych substancji będzie powstawać mniej, zwykle poniżej 100 stopni te reakcje nie występują, a w większości przypadków potrzeba powyżej 120-130 stopni by zainicjować np. powstawanie akrylamidu. Ogólnie smażenie jest niezdrowe z wielu względów, ale jak już musimy to lepiej minimalizować szkodliwość przez wybór odpowiedniego oleju i np. patelnie wykorzystującą technikę kąpieli wodnej, gdzie między ściankami jest woda, która stanowi barierę i gotując się gwarantuje temperatury bliskie 100 stopni celsjusza.

          Tak w skrócie wielkim najistotniejsze rzeczy w temacie… Można o tym pisać naprawdę wiele 🙂 Najlepiej kupić sobie wolnowar i w ten sposób robić obiad dla rodziny 🙂 Po pierwsze bezobsługowe urządzenie, które można zostawić przez cały dzień bez kontroli (do tego wyłącznik czasowy za 20zł ze sklepu elektrycznego i mamy pełne zautomatyzowanie 🙂 ). Po drugie zdrowe jedzenie, bo wolnowar operuje na temperaturach poniżej 100 stopni (zwykle od ok. 85-95 stopni, więc nie tworzą praktycznie żadne szkodliwe substancje). Można spokojnie nawet robić rosoły 20 godzinne, a głębia smaku jest nie do podrobienia (chociaż trzeba się też przyzwyczaić, bo nie występuje tam efekt Maillarda, a więc nie ma tego specyficznego smaku przypieczonej skórki, która jest wynikiem połączenia białek i cukrów).

  • Kasia

    Blog super! Staram się odżywiać prawidłowo, ale nie zawsze wychodzi. Ostatnio zaczełam używać suplementy firmy agel , które poleciła mi koleżanka. Podobno dają dobre rezultaty. Słyszeliście o nich , co myślicie ?

  • patryk

    Durzo ciekawych informacji szkoda że nei mam nic o kiełkach. Ja jem kiełki na śniadanie i kolwację. To bardzo dobrze smakuje i pomaga mi w utrzymaniu zdrowia na poziomie. Do tego mam wyciskarkę ze sklepu pureegreen i jestem zadowolony. Soki są dobrym połączeniem z moim śniadaniem.

  • Cześć! Do podanej listy wskazówek „na start” dodałbym jeszcze znalezienie dobrego powodu, dla którego chcesz rozpocząć zdrowe odżywianie. Zmiana nawyków żywieniowych to nie sprint, lecz maraton, na jego trasie prędzej czy później pojawią się wyboje i pokusy, aby „pobiec na skróty”.

    W takich momentach trzeba mieć do czego się odnieść, wrócić myślami do początku, przypomnieć sobie dlaczego albo dla kogo chcemy to robić i dalej biec ku zdrowiu i witalności 🙂

  • ATEM

    — profilaktyka , ale głównie leczenie dietą ekologiczną , ziołami i ruchem , czyli masaże i ćwiczenia , , jest pomocne przy bezwładach centralnych ( urazach nerwów ) błyskawiczna regeneracja 23 dni ,kości 42 dni ,, ratuje życie i zdrowie ,, kości długo się goją ,przy 10 złamaniach ok min 10 miesięcy , żaden organizm nie wytrzyma długiego leżenia ,,,,,,nad zagadnieniami pracowały miliony i pracują nowe gigantyczne dziedziny nauki ,, koniec chemii w produkcji żywności ,, postanowiła nauka ,,,, dla 1 powiatu nauka dała zaliczkę ,na dydaktykę ,dla młodzieży , na wdrożenie starych gatunków ,tylko w polsce możemy leczyć ,to połączenie wielu nowych i starych dziedzin nauki , ,, ,,, przedstawione nauce ,,,,,,, ale to tysiące tematów

  • ATEM

    — ZNAMY POJĘCIE ,, ZDROWA ŻYWNOŚĆ ,, ORAZ ZDROWE ODŻYWIANIE MUSI BYĆ DOSTOSOWANA DO WIEKU I PRACY ORAZ STANU ZDROWIA ,,,,,,,,,,, DIETA WESPÓŁ Z RUCHEM I ZIOŁAMI SKUTECZNIE LECZY I POMAGA W SCHORZENIACH I URAZACH KOŚCI 42 DNI ,,,, NERWÓW ,23 DNI , TYLKO W POLSCE MAMY POTRZEBNE GATUNKI ,NAZWANO JE ,, STARE GATUNKI ,,, NAD zagadnieniami pracowały miliony i pracują ,,to duża wiedza opracowałem w 1984 r ,,, ale wiemy jak jest z żywnością ekologiczną cienko ,, ,,,

  • ATEM

    POWIAT KTÓRY PRZYGOTUJE PRODUKTY ŻYWNOŚCI OTRZYMA NAGRODĘ , DO MOJEJ DYSPOZYCJI NAUKA ŚWIATOWA DAŁA ZALICZKĘ ,, NA WDROŻENIE STARYCH GATUNKÓW ,, MA MINISTER ROLNICTWA ,,,,,POBIERAJĄ WYDZIAŁY ROLNICTWA ,, DALEJ INNE nowe METODY , , I PROFILAKTYKA , TO NOWE GIGANTYCZNE DZIEDZINY NAUKI , finansuje nauka światowa w całości ,,,,,to gigantyczne środki ,,,,,,

  • k

    jak można zalecać ograniczanie jedzenia mięsa? Rozumiem MOM, ale ograniczanie jedzenia prawdziwego mięsa? Z całą pewnością to zdrowe nie będzie.

  • Mironsa

    Co myślisz o wodach leczniczych np Hanna itd. Jest sens wprowadzania do diety takich napojów?

  • Kmalka

    To mit, ze sol jest niezdrowa i ze nalezy jesc 5 posilkow dziennie. Najwazniejsze przy odchudzaniu jest ograniczenie weglowodanow – polecam na ten temat kanal na youtube – Michal Undra

  • Magda

    Myślę, że maksymalne ograniczenie mięsa nie jest za zdrowe. Białko też jest nam potrzebne. Jeśli ktoś chce odstawić mięso, powinien pamiętać o dostarczeniu białka z innych źródeł. Zgadzam się z tym, że trzeba spożywać jak najwięcej warzyw, ale trzeba zaznaczyć, że nie powinny to być warzywa ze zwykłego supermarketu, nie są one zbyt zdrowe. Najlepiej wybierać warzywa z ekologicznych upraw. Ja kupuję na Cabas, są tam produkty od regionalnych producentów, wszystkie mają odpowiednie certyfikaty. Co do użycia soli – dobrym pomysłem jest zastępowanie jej świeżymi ziołami.

    • Damon Albarn

      Nie tylko białko, chodzi również o witaminę B12, które nie ma w produktach roślinnych, a także ciężko z częścią witamin i minerałów.

  • ATEM

    BLE,,,,,,, BLE,,,,,,,,,, BLE ,,,,,,,,, ŻEBY MÓWIĆ O ODŻYWIANIU TRZEBA WYPRODUKOWAĆ ŻYWNOŚĆ !!!!!!!!!!!! EKOLOGICZNA ,,,,,,,,DIETA KTÓRA RATUJE ŻYCIE I ZDROWIE ,,,,,,,,,,,, A KTO MA TO ZROBIĆ ????? , ORGANIZM NIE UMIE CHEMII PRZETWARZAĆ !!!!!!!!!!! ,DIETA ,ZIOŁA ,,,,,,RUCH ,,,,,,,,, SKUTECZNIE LECZY ,TO NOWA NEUROLOGIA I MEDYCYNA ,, ,,,, ,, ,,, PRZYSPIESZENIE GOJENIA ,REGENERACJA ,,,,,NAUKA ŚWIATOWA NAM DAŁA ŚRODKI ,,,BILIONY I CO I NIC ,,,CIAMAJDY POWIATY NIE WDROŻYŁY I JEST TYLKO W POLSCE OBOWIĄZKOWE I DYDAKTYCZNE ,ZAOPATRUJĄ SPÓŁDZIELNIE I DLA POWIATU CZEKA ZALICZKA 1 MILIARD ERO ,,, MEDYCYNA , LECZENIE ,NOWE METODY ,,, NOWE TECHNOLOGIE ,, ROLNICTWO , EKOLOGIA ,, TO NIEWYOBRAŻALNE NOWE DZIADZINY NAUKI ,, POWOŁANO NA ŚWIECIE I WRACA SIĘ DO STARYCH GATUNKÓW ,CIAMAJDY NOWI URZĘDNICY NIE ZROZUMIELI ,,,,,,NAUKA CHCE POZNAĆ MOJĄ WIEDZĘ ,,, ZA TO OTRZYMUJEMY ŚRODKI ,,,,,,,,,, JESZCZE ZAREZERWOWALI NA 50 LAT BILIONY ,,,,,,,,,,,,,,,,

  • N.

    7dniowa dieta 1400kcal co najwyżej pozwoli zrzucić 1-2kg wody z organizmu, do tego wprowadzi organizm w stan głodowy, ponieważ jest to stosunkowo za mała ilość kalorii (poniżej podstawowego zapotrzebowania). Szybkie diety nie istnieją, tłuszcz nie pojawił się w 7dni, więc tak szybko nie da się go pozbyć. Dodatkowo przy tak małej podaży kalorii organizm zacznie palić mięśnie zamiast tłuszczu, a każdy nadprogramowy gram jedzenia będzie „zachowywał na gorsze czasy”

    Co więcej, szkoda że powielasz utarte schematy, które zostały obalone przez wiele badań:

    1. 5posiłków dziennie – mit wymyślony przez koncerny spożywcze, podważony przez wiele badań naukowych (sprawdza się wyłącznie w przypadku osób z bardzo dużą otyłością, które spożywają ogromne ilości jedzenia dziennie)

    2. Ograniczenie mięsa – to szczerze mówiąc nie wiem skąd się wzięło, bo wiele badań naukowych udowadnia, że białko z mięsa jest najlepiej wchłanianym przez nas białkiem (owszem smażone w głębokim tłuszczu jest niezdrowe, ale przygotowane w odpowiedzi sposób, nie powoduje dodatkowego przyrostu kg). Człowiek od zawsze żywil się mięsem, dlatego jeśli nie występują alergie/ew. nie ma konfliktu poglądow (weganie/wegetarianie), nie powinno się ograniczać mięsa w diecie.

    3.Zielone warzywa można wliczać do diety bez ograniczeń, jedyne warzywa z jakich liczymy kalorie to warzywa korzeniowe, ze względu na dużą zawartość cukrów

    4. Białkowe kolacje – nie mają potwierdzenia w badaniach, a wręcz pojawia się coraz więcej badań potwierdzających tezę, iż włączenie złożonych węglowodanów do ostatniego posiłku, powoduje większy spadek masy ciała w ujęciu długoterminowym

    Jeśli faktycznie zależy komuś na poprawie wyglądu i zmianie nawyków żywieniowych to zapraszam na SFD (sportowe forum dyskusyjne), do działu Lejdis w którym dziewczyny udzielają „darmowych” rad i pomagają w ustaleniu zapotrzebowania kalorycznego i treningu.

    Jeśli chodzi o przepisy, które proponujesz – są bardzo interesujące i czasami staram się włączać je do jadlospisu lub inspirować się nimi, ale co do diet – wymagają poprawy.

    • Damon Albarn

      Dokładnie, masz rację, sporo powtarzania mitów, mało merytorycznej treści potwierdzonej aktualnymi badaniami. Z mięsem i „zakwaszeniem” to już całkowita kompromitacja. Mięso to łatwo przyswajalne białko, do tego wszystkie aminokwasy, no i oczywiście odpowiednia ilość białka w 100g, bo co z tego że większość roślin zawiera jakieś białka, skoro są to w większości przypadków ilości niewielkie [no oprócz strączkowych, i niektórych ziaren]

  • Analiza Kwantowa

    Dodałabym jeszcze, żeby białe pieczywo zastąpić pełnoziarnistym 🙂 Pod całym postem podpisuję się obiema rękami. Gdzieś słyszałam powiedzenie, że łyżką kopiemy swój grób i coś w tym jest.

    • Damon Albarn

      Nie zawsze, nie w każdym przypadku… Niektórym osobom pełniziarniste wręcz szkodzi [podrażnia ścianki jelit]. Ogólnie nie ma czegoś takiego jak „uniwersalna” dieta dla każdego, każdy przypadek jest inny i w każdym inaczej układa się dietę. W chlebie ważniejsze jest to by był na prawdziwym zakwasie, bo zakwas [bakterie] neutralizują substancje antyodżywcze, czyli fityny w tym przypadku.

  • Karolina Malicka

    Czy spożywanie ogórków/marchewek/brukselek itp w zaprawie octowej jest niezdrowe?

    • Na pewno nie powinny stanowić podstawy diety, ale tylko urozmaicenie. Oprócz octu mamy tam zwykle sporo cukru i soli stąd nie należy przesadzać z ich ilością 🙂

    • Damon Albarn

      Octu radzę w ogóle nie spożywać. Nadaje się jedynie do odkamieniania czajników.

  • Kamil

    A jakie rady macie odnośnie suplementacji? Mam na myśli takie naturalne (febico, natura vitalis czy myvita). Różne opinie czytałem, do tej pory nie miałem okazji sam spróbować, a skład spiruliny czy chlorelli, ewentualnie młodego jęczmienia, jest bardzo bogaty w witaminy i minerały. Wydaje mi się, że nawet dostosowując swoje nawyki żywieniowe do tych podanych w tym artykule, i tak dostarczamy za mało mikro i makroelementów.

    • Tego typu suplementy mogą być zażywane i na pewno stanowią wartościowe uzupełnienie diety. Jednak nie traktowałabym ich jako pozycji obowiązkowej, bo i bez suplementów dieta jest do zbilansowania.

    • Damon Albarn

      Większość suplementów żywnościowych jest nieopłacalna patrząc na ich wartości odżywcze, jest pewien procent, który się opłaca brać, ale trzeba być zorientowanym w temacie. Część z suplementów może być nawet szkodliwa.

  • aga

    A co sadzicie o produktach eko? Warto je kupować? na co zwracać największą uwagę?

    • Jeśli tylko finanse pozwalają jak najbardziej warto kupować produkty eko. Są bardziej wartościowe, ponieważ nie zawierają dodatków chemicznych, pestycydów, hormonów itd. (a przynajmniej tak powinno być z założenia). Oczywiście nie jest to wymóg konieczny, aby zdrowo się odżywiać – zdrową dietę można z powodzeniem utrzymywać na konwencjonalnych produktach.

      • Damon Albarn

        A jak brak „chemii” zwiększa wartościowość? Badania nie wykazały żadnych istotnych różnic w wartościach odżywczych między żywnością konwencjonalną a tą produkowaną standardami „eko”. Produkty eko, szczególnie owoce, warzywa i orzechy zawierają wg wielu badań o wiele większe stężenia mykotoksyn [produktów ubocznych metabolizmu pleśni], które są bardzo toksyczne dla człowieka, o wiele bardziej niż konserwanty spożywcze… Także – I beg to differ.
        Jak chcemy „eko” to tylko bezpośrednio od rolnika, produkty „eko” przechowywane tygodniami w magazynach już takie zdrowe nie są…

  • Barbara Wylis

    Z moimi koleżankami z Saturn Fitness na Targówku nigdy nie brakuje pomysłów na zdrowe jedzenie. Choć wydaje się trudne zrobienie czegoś zdrowego to z koleżankami jesteśmy na takim poziomie że pomiędzy ćwiczeniami potrafimy wspólnie wymyślić jakiś przepis na zdrowe i smaczne jedzenie.

  • Martens

    0/5

  • Świetny artykuł! Wiele cennych informacji. Ja od dłuższego już czasu staram się dbać o swoją dietę. Czytam etykiety żeby kupować produkty bez chemii. Niesamowite jak producenci bardzo nas faszerują! To okropne! Codziennie gotujemy w domu z mężem posiłki na następny dzień dzięki czemu nikt nie chodzi głodny i nie podjada słodyczy;) Warzywa, owoce, ruch i woda to podstawa w naszym domu. Początki zmiany nawyków były trudne ale daliśmy rade! Polecam bo efekty już widać 🙂

    • Super! 🙂 Gratuluję i trzymam kciuki, aby zdrowy tryb życia pozostał z Wami na stałe 🙂

      Pozdrawiam!

    • Damon Albarn

      Owoce w ogóle nie są wymagane do życia, a szczególnie zdrowego życia. Nie zawierają w zasadzie żadnych istotnych wartości odżywczych, których nie możnaby pozyskać z innych pokarmów, niektóre zawieraja niezdrową fruktozę, no ale ich plusem jest to, że są relatywnie niskokaloryczne [nie dotyczy to suszonych wersji…]. Ogólnie w owocach jedynym wartym uwagi składnikiem jest witamina C, ale ją też można pozyskać z innych źródeł bez problemu. Warzywa są o niebo lepszym źródłem wartości odżywczych, ale też nie wszystkie.

  • Ola Szczepaniak

    CHciałabym schudnąć z brzucha. Czy mogę jeść codziennie do śniadania kostkę gorzkiej czekolady 85 % kakao ?

    • Tak 🙂

    • Damon Albarn

      Średnio to dobry pomysł, czekolada to jednak głównie cukry + tłuszcz i niewiele białka. Aby schudnąć należy stosować dietę wysokobiałkową i niskowęglowodanową, a źródłem węglowodanów powinny być te złożone jak skrobia.
      Na śniadanie polecam owsiankę [nie instant, tylko normalne płatki], plus orzechy, plus ziarna [słonecznik, dynia], plus siemię lniane, jest tam masa błonnika, który wypełni żołądek i zahamuje głód na kilka godzin, szczególnie owies zawiera rodzaj błonnika, który skutecznie hamuje poczucie głodu, no i beta-glucan – bardzo zdrowy.

  • Waldemar

    Okt 7 – częściowo BZDURA !!! Dlaczego częściowo ??? Sól sklepowa to 1/3 szkło, 1/3 piasek, 1/3 sól. Takiej soli nie należy spożywać bo kaleczy tętnice. Wątroba aby sobie z tym poradzić – zwiększa produkcję cholesterolu, który usadawia się w miejscach takich ran i je uzdrawia. A usadawiając się – zmniejsza przekrój żyły i dlatego rośnie ciśnienie. ALE SÓL JEST BARDZO POTRZEBNA ORGANIZMOWI i TYLKO KOMPLETNY DYLETANT MOŻ TEMU ZAPRZECZYĆ. Płyny w organizmie to elektrolit. który musi być zasilany. Zatem jaka sól ??? – Himalajska, kłodawska i do niedawna morska (teraz po katastrofie w Japonii mówi się o dużym skażeniu wód oceanicznych/morskich).

    • Damon Albarn

      Pan się naoglądał tego szalonego „doktora”, który leczy raka sodą oczyszczoną?

  • Ola

    zdrowsze jest mleko krowie czy sojowe ?

    • Zależy dla kogo 🙂

      Jeśli tolerujesz mleko krowie i nie przesadzasz z jego ilością to nie ma powodów żeby je unikać. Z kolei już dla osób nietolerujących mleka krowiego oczywiście lepszym rozwiązaniem będzie sojowe, lub inne roślinne (ewentualnie mleko bez laktozy, jeżeli problemem jest właśnie cukier mleczny).

      Idąc dalej, w przypadku osoby, która ma problemy z poziomem cholesterolu również zdrowszą opcją będzie mleko sojowe, ponieważ białko sojowe ma udowodnione właściwości hipolipemizujące.

      Tak więc wszystko zależy od sytuacji 🙂

      Pozdrawiam!

    • Damon Albarn

      Sojowe zawiera estrogeny [hormony], które rozregulowują gospodarkę hormonalną, szczególnie u kobiet. Soi nie spożywa się w żadne postaci, z wyjątkiem produktów fermentowanych.

      • Poproszę konkretne badania potwierdzające taką opinię. Z tego co mi wiadomo to „normalne” ilości soi nie wpływają na gospodarkę hormonalną organizmu zarówno kobiet jak i mężczyzn.

  • justi

    Witam serdecznie. Błagam o pomoc.Mój mąż ma 37 lat choruje na bardzo silną cukrzyce typ 1, dodatkowo podejrzewają u niego od roku zespół jelita drażliwego. Lekarz powiedział, że bardzo ciężko ustalić dobry jadłospis dla chorego, ponieważ produkty które może jeść przy cukrzycy nie może jeść na jelita i odwrotnie. Ja już nie mam siły, staram się dużo czytać informacji o tych chorobach,ale pomimo starań dalej ma biegunki od kilku do kilkunastu razy dziennie. Przez biegunki ma spadki cukru.
    Na śniadanie zjada 4 ww,drugie śniadanie 1 ww,obiad 7 ww,podwieczorek 1 ww, kolacja 3 ww.

    • Witaj,

      Prz tak trudnej sytuacji powinniście Państwo udać się do dietetyka, który ustali odpowiednią dietę na podstawie szczegółowego wywiadu.

      Dopytam jeszcze na jakiej podstawie został zdiagnozowany zespół jelita drażliwego? Czy mąż miał wykonywaną gastroskopię?

      Pozdrawiam,
      Paulina

      • justi

        Nie miał robionej gastroskopii tylko dwa razy kolonoskopie. Niestety pomimo dania dużej ilości płynów, przed badaniem, dokładnie nie mogli przejść przez jelita, ponieważ napisali że jest tam dużo zwału kału.
        Mąż szczególnie ma biegunki po obiadach i męczy go do samego wieczora i często w nocy.
        Ma boleści brzucha, ma uczucie burczenia przelewania w brzuchu.
        Niestety mieszkamy na wsi i u nas ciężko dostać się do jakiegokolwiek lekarza,szczególnie specjalisty.

        • Jedyne co mogę polecić na ten moment to udani się jeszcze do innego lekarza (opis sytuacji nie wygląda na zespół jelita drażliwego – zbyt nasilone objawy). Czy ból brzucha budzi męża w nocy?

          Jeśli macie Państwo taką możliwość to proszę wykonać badania w kierunku celiakii (przeciwciała w klasie IgA i IgG w kierunku tranglutaminazy tkankowej i endomysium mięśni gładkich – tutaj konkretne wskazówki: http://cojesc.net/choroby-gluten/). Dziwię się, że do tej pory nie były wykonane. Jeśli lekarz nie da skierowania, koszt na własną rękę wynosi ok. 200 zł.

          Proszę ciągle szukać przyczyny i nie dawać się zbyć.

  • Ola

    Jeżeli chcę wyrzeźbić ciało muszę zmniejszać liczbę spożywanych kalorii ( odżywiam się zdrowo ) ?

    • Niekoniecznie, zależy od Twojej obecnej masy ciała. Jeśli jest w normie to nie trzeba zmniejszać ilości kalorii.

  • aniaka

    Kochana otwarłas mi oczy !!! Mam niedoczynnosc i hashimoto i brakuje mi inwencji twórczej moje posiłki są tak ubogie bo boje się jesc nabiał, nie jem glutenu (chociaz testy nie wykazaly uczulenia na niego) boje sie warzyw kapustnych bo ponoc nie wolno przy chorej tarczycy… sama juz nie wiem co jesc a co nie a organizm takie figle mi płata ze masakra! Jedne diety mowią jedz owoce na noc a drugie wręcz przeciwnie – owoce tylko do 16.00. Poradz prosze kogo tu się słuchac??

    • Witaj,

      Myślę, że popadłaś w błędne koło i przyjmujesz wszystko co gdzieś tam wyczytałaś. A wystarczy uporządkować dietę i zacząć od wprowadzania prostych zmian, dokładając kolejne i obserwując efekty. Nie zawsze konieczne jest wykluczanie nabiału i glutenu. Tym bardziej nie ma potrzeby rezygnacji z warzyw kapustnych (trzeba by jeść ich ogromne ilości, aby faktycznie miały wpływ na pracę tarczycy). Restrykcje związane z porą jedzenia owców tez nie mają większego potwierdzenia. Jeśli chcesz napisz do mnie na maila (cojescnet@gmail.com) – wyślę Ci artykuł dotyczący diety w Hashimoto.

      Pozdrawiam!

  • Renatka

    Witam, jestem mamą karmiącą piersią 3 miesięczne dziecko. Mam 22 lata 79 kg i 160 cm wzrostu zmagam się z otyłością, chciałabym schudnąć. Moje pytanie dotyczy ilości kcal dziennego zapotrzebowania przez mój organizm przy ćwiczeniach porannych 50 min z Chodakowską. Pozdrawiam 😉

    • Witaj,

      Potrzebujesz ok. 2400 kcal (na samo karmienie musimy zostawić 500 kcal) 🙂

      Pozdrawiam,
      Paulina

    • Karmienie piersią nie jest dobrym okresem na odchudzanie i ograniczanie substancji odżywczych. Lepiej przeczekać przynajmniej te pierwsze 6 miesięcy karmienia, do momentu rozszerzenia diety dziecka o inne produkty poza mlekiem.

      • Generalnie karmienie piersią z reguły samo w sobie przyczynia się do utraty masy ciała. Nie potrzeba restrykcji kalorycznych.

  • adrian

    Artykuły w większości są ‚obiektywne’, choć nie podoba mi się wegetariański wątek większości z nich. Mięso dobrej jakości ze znanego pochodzenia przyrządzone w sposób zdrowy (żadnego smażenia) jest jak najbardziej ogromnym źródłem witamin, białka i wielu innych niezbędnych organizmowi składników.

    • Czy w artykułach jest wegetariański wątek? Staram się żeby tak nie było 🙂

      Bardziej chodzi o zwrócenie uwag ina problem, że statystyczny Polak jada za dużo mięsa i fajnie byłoby go ograniczyć.

  • Myślę, że wiosna to idealny czas żeby zmienić swoje nawyki żywieniowe. Na bloga trafiłam przypadkiem, ale widzę, że często będę tu zaglądała.

  • pomidorowy

    jem czasem gotowe produkty z Międzychodu, ale zawsze wcześniej sprawdzma skład, który nie jest pzreładowany chemia. Jak sądzisz,, to dobry wybór, żeby jedocześnie nie nabrać na wadze?

  • Alicja

    Dorzuciłabym do tego jeszcze sposób przygotowania posiłków. Np. posiłki przygotowane na parze są o wiele wartościowsze od pieczonego

  • Monika

    Ja też uwielbiam jedzenie gotowane na parze. Mam specjalny do tego garnek Milano Classic więc skala trudności w przygotowaniu żadna a przyjemność w jedzeniu wielka. Zaletą pary jest też szybkość gotowania.

  • Jeść dużo warzy i owoców. Jakich pędzonych chemią i zakonserwowanych? Z tymi warzywami i owocami jest jak z mięsem MOM

    • Korzyści z jedzenia warzyw i owoców są dużo, dużo większe niż ewentualne ryzyko poboru pestycydów w nich obecnych. Tak czy inaczej warto 🙂

      • Zgoda, tylko jak wytłumaczysz że jak wiosną zjem nowalijki to od razu goni mnie na tron królewski 😉 więcej tracę niż zyskuję. W necie są listy najbardziej chemicznych warzyw i owoców i trzeba ich unikać. Warzywa i owoce trzeba jeść w czasie ich dojrzewania, a nie truskawki w grudniu. Do tego witaminę wolę uzupełniać pyłkiem pszczelim.

        • Na temat tzw. brudnej listy warzyw i owoców bardzo mądrze pisał Damian: http://www.damianparol.com/brudna-lista-warzyw-owocow/

          Oczywiście w miarę możliwości należy jeść głównie warzywa i owoce sezonowe – to nie podlega dyskusji (wcześniej była mowa o chemii ogółem niezależnie od okresu) 😉 Zimą też można wsunąć truskawki, ale te zamrożone w lipcu 😉

          • Damon Albarn

            Truskawki właśnie są przykładem zdrowych i nieszkodliwych owoców. Niska zawartość FODMAP gwarantuje, że nie będzie problemów żołądkowych, nawet w przypadku osób z zaburzoną florą. Są bardzo bogate w witaminę C – w szklance świeżych truskawek jest ponad 140% RDI witaminy C, w szklance mrożonych ok. 100% RDI (choć wiadomo, to są bardzo ogólnikowe dane, bo witamina C jest wrażliwa na przechowywanie i zmiany temperatury, więc to zależy od wielu czynników zewnętrznych). Dobrym wyjściem może być też zakup truskawek liofilizowanych (np. w proszku), bo proces ten zapobiega dużym stratom witaminy C, a już w 12g takiego proszku jest ponad 150% RDI witaminy C (znów ogólnikowe szacunki). Taki proszek można dodawać np. do koktajli warzywno owocowych jako źródło witaminy C. Wiadomo, że w wyniku odparowania wody zwiększa się zawartość cukru, ale po pierwsze wystarczy nawet łyżeczka dziennie (więc jest to niewiele proszku), a po drugie truskawka sama w sobie ma niską zawartość fruktozy, która to jest najczęściej przyczyną dolegliwości trawiennych.

            Kiedyś pewnie zrobię taką listę „dobrych” owoców, chociaż może to złe słowo, bo świeże, całe owoce nie szkodzą w typowym przypadku, ale niestety w wielu zaburzeniach trawiennych praktycznie 75% owoców może jeszcze zaostrzyć objawy (bo właśnie fruktoza, FODMAP itd.). Wiele osób z tzw. IBS nie ma pojęcia, że wykluczenie pewnej grupy produktów z diety może przynieść nawet do 90% poprawę stanu i ustąpienie biegunek czy zaparć, bo przecież szacuje się że nawet do 80% ludzi z IBS cierpi na SIBO, a to zmienia diametralnie postać rzeczy – leczenie antydepresantami w takim wypadku jest bezsensowne, bo zaburzenia nastroju spowodowane są przez jelita i nerw błędny łączący je bezpośrednio z ośrodkowym układem nerwowym. Dobra, zbyt zszedłem z tematu…

        • Damon Albarn

          Widziałeś ile witamin jest w łyżeczce pyłku pszczelego? Kilka procent? To nie jest poważne źródło witamin i minerałów. Musiałbyś jeść tego szklankę dziennie, a i tak nie ma tam wszystkich niezbędnych substancji odżywczych. Nie lepiej po prostu uprawiać sobie kiełki?

        • Damon Albarn

          ps. Nie powiedziałbym, że z warzywami i owocami jest jak z mięsem MOM. Jeśli są tam skumulowane jakieś toksyny, to głównie te rozpuszczalne w wodzie, bo rośliny mają zwykle niewiele tłuszczu. A jeśli coś jest rozpuszczalne w wodzie to łatwo to wydalić z organizmu.
          Druga sprawa, owoce wcale nie są takim dobrym źródłem witamin i minerałów jak to się uważa. Minerałów często tam jest w granicach kilku procent RDI, a z witamin… najczęściej jedynie witamina C i to nie zawsze w sensownych ilościach. Owoce są chwalone ze względu na swoja niskokaloryczność, no i dostarczamy w ten sposób enzymów, bo jednak nie spożywamy w dzisiejszych czasach wielu pokarmów na surowo, a białka denaturują się w wysokiej temperaturze. To tyle z plusów owoców. Czasem mogą być szkodliwe jak ktoś ma SIBO, a owoce w większości mają sporo fruktozy, która zaburza florę jelitową.
          No właśnie, a propo Twojego gonienia „na tron” po nowalijkach, to odpowiedzi może być wiele. Wystarczy, że właśnie masz zaburzoną florę jelitową, a te nowalijki są bogate w substancje FODMAP i już flora jelitowa się odzywa. Ludzie zbyt często wypowiadają się na temat nie mając o nim kompletnego pojęcia i snują jakieś własne teorie – tutaj jest problem.

  • Kasia

    wypróbowałam 2 tygodnie darmowej diety pani Pauliny i schudłam 6kg oraz 3cm w pasie i cm w biodrach.. od tego czasu tylko zdrowe odżywianie mnie interesuje aczkolwiek raz w tygodniu na drobny zakaz się skuszę:) dziękuję za podpowiedź jak jeść zdrowo i za to że uwierzyłam że jednak można a jedzenie wcale nie jest takie złe:)

    • Damon Albarn

      Zdrowe odżywianie nie polega na chudnięciu, zdrowe odżywianie polega na dostarczeniu organizmowi wszystkich niezbędnych składników odżywczych (dieta racjonalna wg WHO). Schudnąć można na tkance tłuszczowej, a także poprzez utratę wody. Nie sztuka doprowadzić do schudnięcia przez utratę wagi… Tylko jest to bez sensu, bo zaraz będzie „efekt jojo”.
      Schudnąć można na wiele sposobów, a większość z nich niekoniecznie ma coś wspólnego ze zdrowiem.

  • Janka

    Podobno najzdrowsze warzywa są te w przetworach, tylko muszą pochodzić oczywiście z dobrych upraw, albo z naszego domowego ogródka. Nie mam niestety czasu na robienie słoiczków, ale kupuję je w Eterno, są sprawdzone, pyszne i niedrogie. To dużo lepszy wybór, szczególnie zimą, niż nafaszerwowane nawozami owoce i warzywa z marketów.

  • karolina

    Wiele teorii powstało już na temat śniadań,jeść, nie jeść, jeść duże, jeść mało itd próbowałam jeść różnie- zawsze jak gdzieś proponowali i moim zdaniem każdy z rana potrzebuje innego zapotrzebowania na kalorie i to indywidualna kwestia,raczej nie powinniśmy się sugerować tym co czytamy odnośnie kaloryczności posiłków. Mi spokojnie do obiadu wystarcza jogurt Jogobella i kromka pieczywa , decydujmy sami uzupełniając swoją wiedzę ale nie sugerujmy się wszystkim co przeczytamy…

  • Damon Albarn

    Ale bzdury z tym ograniczaniem mięsa. Tak samo jak dogmatyczne „5 posiłków dziennie”. To akurat nie ma nic wspólnego z ostatecznym zdrowiem. Są diety gdzie spożywa się posiłek raz na 23h i nawet ludzie się tym leczą z wielu schorzeń jak insulinooporność itd.
    Sztywne normy wypijania wody też są bez sensu. To wszystko zależy od diety, klimatu, aktywności fizycznej, wagi.

  • Andzia

    Przede wszystkim istotna jest regularność posiłków, unikanie tłustych potraw i picie sporej ilości wody. Ostatnio też dużo używam wytłaczarki ronic, którą dostałam na urodziny, robię w niej soki warzywno -owocowe.

    • Damon Albarn

      Przede wszystkim są to powszechne mity. Zna pani dietę Intermittent Fasting? Posiłki ran a 16-20 godzin.
      Kolejny mit – unikanie tłustych potraw. I to jeden z najbardziej fałszywych i szkodliwych mitów. Część tłuszczów jest bardzo zdrowa. Co więcej, część z nich jest niezbędna do życia. Jeśli ogranicza pani tłuszcz, to musi pani zjeść więcej węglowodanów, by zaspokoić dzienne zapotrzebowanie na kalorie. Tłuszcz jest lepszych źródłem energii i co ważne nie powoduje tycia – to kolejny mit.
      Jedyna sensowna rada w tym poście to picie wody, ale organizm pozyskują ją również z pożywienia, więc nie ma co przesadzać.
      Soki, szczególnie owocowe, nie są takie zdrowe jak się to powszechnie uważa. Uwolniona fruktoza jest bardzo szkodliwa dla wątroby, flory jelitowej, mózgu, powoduje insulino oporność i cukrzycę.
      To jest typowy przykład prowadzenia diety, która wydaje się zdrowa, a taka w rzeczywistości nie do końca jest.

    • Miśka33

      Do Damon Albarn: większość tłuszczów jest niezdrowa. Są one w końcu podzielone, niektórzy producenci wskazują na opakowaniach, ile jest nasyconych i nienasyconych. Tak na zdrowy rozsądek wiadomo, że tłuszcz z ryb morskich jest ok, a ten z golonki już nie bardzo. Soki nie są tak zdrowe, ale Andzia napisała, że wytłacza je w ronicu, a nie wyciska. Bo same soki to nie tylko cukier, ale też kwas, na przykład u mnie przy refluksie to niemal strzał w głowę ;P A co do wody to nie wiem, o jakich ilościach mówisz, ale widzę po sobie, że jak nie wypijam dwóch litrów wody mineralnej osobno to po prostu spada mi odporność i czuje się zmęczona.

      • Damon Albarn

        „większość tłuszczów jest niezdrowa.”
        Co za bzdury? Większość tłuszczów jest co najmniej nieszkodliwa, a sporo z nich bardzo zdrowe, o ile nie łączymy ich jednocześnie z węglowodanami.
        Część tłuszczy jest niezbędna do życia tzw. NNKT (niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe zwane też witaminą F).

        „Są one w końcu podzielone, niektórzy producenci wskazują na opakowaniach, ile jest nasyconych i nienasyconych. ”

        Przepraszam i to jest twój „argument”? Co on ma dowodzić? To, że producenci dbają o nasze zdrowie? Czy Ty jesteś poważna? A o tzw. punkcie błogostanu słyszałaś? Wiesz kiedy został wynaleziony w jakim celu? Po to by uzależnić psychicznie i fizycznie konsumenta od produktu – to działa na te same receptory mózgowe co narkotyki. Więc proszę… Nie próbuj tutaj sugerować, że ktoś pisze coś na opakowaniu dla Twojego zdrowia. Piszą, bo jest taka moda i prawdopodobnie też wymóg.

        „Tak na zdrowy rozsądek wiadomo…”

        Widzę, że jednak nic nie wiadomo. Tłuszcz rybi składa się maksymalnie w około 30% z tłuszczy wielonienasyconych EPA i DHA. Reszta to głównie tłuszcze nasycone. EPA i DHA należą do NNKT, dlatego są tak cenione. W teorii człowiek nie potrzebuje żadnych innych tłuszczów spożywać, bo resztę sobie organizm potrafi sam zsyntetyzować na własne potrzeby, ale… to nie znaczy, że jeśli ich nie potrzeba do życia do są niezdrowe. Większości cukrów też do życia nie potrzebujesz. Tłuszcze nasycone mogą być bardzo zdrowe i nasycone np. masło czy olej kokosowy, które składają się głównie ze średniołańcuchowych tłuszczów nasyconych tzw. MCT. Są lekkostrawne, bo nie wymagają żółci do trawienia, poza tym mają udowodnione działanie zdrowotne. Więcej poważnych badań, mniej propagandy radzę czytać.
        Za to tłuszcze wielonienasycone (PUFA) stosowane nagminnie w większości gotowych produktów – mimo że w surowej postaci należą do NNKT – to po obróbce termicznej (oksydacja tlenowa) i często hydrolizie (utwardzaniu, gdzie dodatkowo jako katalizatora używa się metali ciężkich) są produktami nie dość, że bezwartościowymi to jeszcze silnie szkodliwymi i toksycznymi dla organizmu. Także gratuluję, możesz się zapychać tym ściekiem. Margarynę już zabroniła już używać w produkcji żywności amerykańska FDA w 2015r, wcześniej wiele krajów zachodnich taki zakaz już wprowadziło (Dania, kraje skandynawskie, w Anglii chcą wprowadzić).
        No, ale co ja będę tutaj się produkował, najpierw trzeba znać i rozumieć właściwości fizykochemiczne tłuszczów, zamiast pisać w necie komentarze i wprowadzać ludzi swoją ignorancją w błąd.
        Tłuszcze są lepszymi źródłami energii niż węglowodany, to każdy ogarnięty dietetyk Ci powie (chociaż w tym kraju dietetyka leży i kwiczy).
        W golonce masz tłuszcze nasycone długołańcuchowe – co prawda ciężkostrawne, ale nie ma żadnych podstaw twierdzić, że poza tym szkodzą jakoś zdrowiu, w przeciwieństwie do utwardzonych lub/i ultenionych tłuszczy wielonienasyconych, które wywołują przewlekłe stany zapalne i formowanie się blaszki miażdżycowej.

        Podsumowując, w przypadku tłuszczy należy uważać jedynie na dwie rzeczy:
        1. Utlenione i/lub utwardzone tłuszcze wielonienasycone
        2. Niekorzystny stosunek kwasów omega 3 do omega 6 (tłuszcze wielonienasycone) – dlatego np. olej słonecznikowy nie jest zdrowy.

        „Soki nie są tak zdrowe, ale Andzia napisała, że wytłacza je w ronicu, a nie wyciska.”

        No i co z tego, że wytłacza? Fruktoza to fruktoza. Wytłaczasz sok, wyrzucasz błonnik, więc co za różnica?

        „Bo same soki to nie tylko cukier, ale też kwas, na przykład u mnie przy refluksie to niemal strzał w głowę ;P”

        Soki to głównie cukier, wyekstrahowany z owocu, bez błonnika, a więc jeszcze bardziej szkodliwy. Zmierz sobie może kiedyś cukier we krwi po szklance soku owocowego…
        Refluks nie ma nic wspólnego z kwasem (pewnie powtarzasz te bzdury zasłyszane w necie). Są ludzie z zespołem Zollingera-Ellisona, gdzie mają ekstremalnie niskie ph żołądkowe, a dalej mają zgagi, refluksy itd. Kwas z soków co najwyżej może Ci zęby zniszczyć.

        „A co do wody to nie wiem, o jakich ilościach mówisz, ale widzę po sobie, że jak nie wypijam dwóch litrów wody mineralnej osobno to po prostu spada mi odporność i czuje się zmęczona.”

        Bez sensu, chyba że biegasz maratony. Co ma odporność do picia wody? Jak jesteś zmęczona to najlepiej nie rób sobie huśtawki insulinowej soczkami i innymi cukrami prostymi to będziesz miała stały poziom cukru we krwi i nie będzie problemu… Woda nie ma tutaj znaczenia. Ja nie mówię o żadnych ilościach, bo spożycie wody zależy od wielu czynników, choćby od temperatury otoczenia, czy samej ilości wody w diecie. Nie można powiedzieć, że każdy powinien wypić sztywno tyle i tyle wody dziennie, bo to głupota.

        Po co się wypowiadać przy braku podstawowej wiedzy w temacie? Wprowadza się tylko osoby postronne w błąd…

      • Dołączę tylko komentarz pewnego doktora medycyny na temat tłuszczów nasyconych:

        „A subset of the low fat myth that persists to this day is the belief
        that saturated fat will increase your risk of heart attacks. In 2002 the
        „expert” Food & Nutrition Board gave the following misguided
        statement: „Saturated fats and dietary cholesterol have no known
        beneficial role in preventing chronic disease and are not required at
        any level in the diet.”
        Folks, this is simply another myth that has been harming your health and
        your loved ones for the last 30 or 40 years, ever since Dr. Keys
        managed to convince the establishment that his unproven hypothesis was
        fact.”

        Czyli tak naprawdę dzisiejsze, rozpowszechnione „fakty” w obiegowej opinii publicznej na temat tłuszczów nasyconych i cholesterolu opierają się na starej, niepotwierdzonej hipotezie – która zresztą jest błędna… Tłuszcze nasycone nie są konieczne do życia, ale też nie stanowią żadnego zagrożenia dla zdrowia… Niektóre mają nawet lecznicze właściwości (np. kwas masłowy albo inne tłuszcze nasycone MCT).

  • Paulina, fajny artykuł 🙂
    Dyskutowałabym tylko z jednym – 5 posiłków w ciągu dnia to dużo! Oznacza, że musimy jeść co jakieś 3 h od wstania z łóżka do położenia się spać. Może jeśli ktoś zaczyna swoje przygody ze zdrowym odżywianiem nie warto porywać się na ograniczenie liczby posiłków, ale na dłuższą metę 3 posiłki to optymalna ilość – mamy wtedy czas strawić wszystko do końca zanim dorzucimy coś nowego. Mieszkanie pokarmów świeych i prawie strawionych obciąża nasz układ pokarmowy.
    Inna sprawa jest taka, że po prostu jemy za dużo 🙂 Ja sama odkryłam to na sobie, kiedy postanowiłam pić dziennie 2 l wody alkalicznej, którą zabieram do pracy – od tamtej pory nie podjadam, jem 3 razy dziennie i w zasadzie nie jestem głodna w ciągu dnia. Zdrowe odzywianie to podstawa (zdrowe = dostarczamy wszystkich składników, których nam potrzeba), ale często zapominamy pić, a pragnienie niestety objawia się często głodem 🙂
    Bardzo fajny blog 🙂 Pozdrawiam 😉

    • Damon Albarn

      Jeśli wliczymy w to 3 częściowy obiad to jest ok 🙂
      1. Zupa
      2. 2-gie danie
      3. Deser
      Mamy wtedy śniadanie, obiad i kolację 🙂

      • Haha, no oczywiście, że trzeba liczyć trzy dania 🙂
        Chodzi tylko o to, żebyśmy zdążyli wszystko w całości strawić przed kolejnym posiłkiem

        • Damon Albarn

          A niby dlaczego to jest konieczne? Przecież trawienie przebiega głównie w dwunastnicy i innych części jelita. Jakie mieszanie „świeżych i prawie strawionych”? Przecież te, które zjedliśmy wcześniej są w innym odcinku przewodu pokarmowego, niż te „świeże”. W naszych jelitach, na różnych odcinkach znajdziemy pokarmy z całego dnia. Tą teorię obala choćby dieta intermittent fasting, gdzie nawet w ciągu 4 godzin dostarczamy całego dziennego zapotrzebowania pokarmowego, czyli jemy zwykle jeden posiłek co najmniej co godzinę.
          To co tutaj propagujecie to po prostu dietetyczny, oklepany ortodoks, niemniej niekoniecznie jedyny i właściwy sposób zdrowego odżywiania, a argumenty to zwykły dietetyczny bełkot bez żadnych solidnych podstaw naukowych, a nawet często ukazujący braki w rozumieniu tego jak funkcjonuje ludzki układ pokarmowy.
          Nie twierdzę, że te oklepane „5 posiłków dziennie” nie będzie dobre dla zdrowia, ale też nie jest konieczne. Człowiek na przestrzeni swojej egzystencji na ziemi praktycznie nigdy się w taki sposób nie odżywiał. Poczynając wczesnych okresów istnienia naszego gatunku, kiedy obfite posiłki były często przeplatane kilkudniowymi lub nawet tygodniowymi głodówkami. Nie mieliśmy lodówek, supermarketów, blenderów. Raz było pożywienie, a innym razem nie.

          • Damon, powem tak: częściowo zgadzam się z tym, że polecanie komuś 3 albo 5 posiłków w ciągu dnia jest to „dietetyczny, oklepany ortodoks, niemniej niekoniecznie jedyny i właściwy sposób zdrowego odżywiania”, bo tak naprawdę człowiek powinien jeść wtedy, kiedy jest głodny. Ale za daleko odeszliśmy od tego, jak jadł człowiek „na przestrzeni swojej egzystencji na ziemi”, bo jak sam napisałeś „praktycznie nigdy się w taki sposób nie odżywiał”. Jeśli mamy wrócić do przeszłości, to pewnie najlepiej, żebyśmy cały dzień chodzili po lesie i zbierali jagody, wtedy na pewno będziemy jesc ciągle (nie 3 albo 5 posiłków dziennie), a do tego będziemy piekni i zdrowi 🙂
            Nie wiem dokladnie, co i jak jadł człowiek 5000 lat temu na terenach, które zamieszkujemy, ale na pewno nie jadł więcej niż my, a do tego pewnie nie jadł białka 5 x dziennie. Jeśli jemy 5 posiłków dziennie, to jemy co jakieś 3 godziny. To, jak przesuwa się jedzenie z żołądka do dwunastnicy i dalej do jelita zależy w dużym stopniu od tego, co jedliśmy. Jedynym celem polcania komukolwiek jedzenia 3 albo 5 posiłków dziennie jest kontrola nad tym, ile się je i kiedy. Bo dzisiaj, w przeciwieństwie do 5000 lat temu, mamy bezustanny dostęp do jedzenia i wielu z tego korzysta 🙂 W rezultacie jesteśmy dramatycznie przejedzeni. Ja z własnego doświadczenia wiem, że jedzenie w większych odstępach czasu bardziej mi służy, więc uważam, że pisanie o 5 „posiłkach” to przesada i wcale nie trzeba się tego religijnie trzymać… (chyba, że liczyć zielony koktajl albo owoc jako posiłek 🙂 ).
            Do tego często głód maskuje pragnienie, ja prawie nie jestem głodna, od kiedy zaczęłam pić wodę między posiłkami.

          • Damon Albarn

            Nie chodzi o to, żebyśmy odżywiali się tak jak 5000 lat temu. To miało tylko w pewien sposób pokazać, że ewolucyjnie wcale nie jesteśmy zdeterminowani do spożywania 5 posiłków dziennie w odstępie 3-4 godzinnym. To właśnie, tak jak napisałeś, raczej efekt tego że mamy obecnie w zasadzie nieograniczony dostęp do pożywienia pozwolił na wprowadzenie tych dogmatów w stylu „5 posiłków dziennie”. W niektórych przypadkach rzeczywiście może to być korzystne, np. jakieś problemy z wątrobą, gdzie „częściej, a mniej” jest mniej obciążające dla tego narządu, podobnie jak niektórych problemach układu pokarmowego, ale nie jest to konieczne w każdym innym, „standardowym” przypadku. Właśnie jeść powinno się wtedy gdy czuje się głód, a niekoniecznie wg sztywnego harmonogramu.
            Do tego mózg nie odróżnia w zasadzie głodu od pragnienia – objaw pragnienia taki jak suchość w ustach człowiek najczęściej interpretuje jako uczucie głodu, więc objada się do syta, ale suchość w ustach dalej pozostaje, więc często jeszcze popija się obficie taki posiłek. Dobrym sposobem jest po prostu wypicie na 5-10 minut przed posiłkiem szklanki wody – jeśli nadal czujemy głód to jemy, ale często to fałszywe uczucie głodu ustępuje. Żywić się nie trzeba w regularnych odstępach, natomiast wypić odrobinę wody co jakiś czas już warto, bo w przeciwieństwie do głodu, pragnienie czujemy już wtedy, kiedy zaczynamy być odwodnieni.

            Wracając do żywienia, dieta intermittent fasting wykazuje sporo korzystnych właściwości zdrowotnych na nasz organizm, często pozwala skutecznie leczyć (albo zaleczać) przewlekłe choroby, a jest przeciwieństwem „5 posiłków dziennie”. Wspomnę choćby o produkcje tzw. „białek długowieczności”, leczeniu insulino oporności, pobudzeniu mechanizmów usuwania starych, wadliwych lub obumarłych tkanek z organizmu itd. Sama w sobie jest po prostu formą okresowych mini-głodówek przerywanych obfitymi posiłkami (okienkami żywieniowymi).

  • MORENA

    Ja kompletnie niczego nie ograniczam , z wyjątkiem cukru. Moj przepis na zdrowie, energię oraz szczupłą sylwetkę – to parowar. Może to dziwnie brzmi ale jem tylko posiłki gotowane na parze. Śniadania i kolacje mam warzywa, obiad mięsko, jakaś kasza i surówka.

  • Bardzo ciekawie napisane 😉 Pozdrawiam

  • kazik

    Tak,tak.Odstawcie ciężko pracującemu fizycznie facetowi mięso i dajcie mu na obiad zieleniny.Gwarantuję Wam szanowne Panie,że za około 2 tygodnie nie będziecie miały z niego pożytku w pracy no i w …. łóżku.

  • Damon Albarn

    Jak ktoś pisze w swoim artykule o „przewlekłym zakwaszeniu” to dla mnie cały tekst jest już do kosza. Teoria paramedyczna, niepotwierdzona w żadnych badaniach – ba, nawet z punktu widzenia fizjologicznego bezsensowna i dawno na gruncie teorii ośmieszona. W medycynie nie istnieje taki termin jak „zakwaszenie organizmu”, co najwyżej kwasica, ale wtedy ludzie leżą w szpitalu pod kroplówką lub w śpiączce. Termin używany przez „naturopatów”, jednak nie potrafią wyjaśnić jego mechanizmu tak by była w zgodzie z mechanizmami kompensacyjnymi i buforowymi w organizmie… Bo zakładam, że „zakwaszeniem” Ci wszyscy ludzie określają ph krwi? [tutaj właśnie brak oficjalnej definicji] No bo przecież komórki ciała nie mogą być „zakwaszone” gdyż do życia potrzebują lekko kwaśnego ph. A krew… jeśli ph spadnie poniżej przedziału 7,35-7,45 to nie mamy „worków pod oczami i bólów kości” [jak to sugeruje jedna reklama suplementu na „odkwaszanie”], tylko jesteśmy hospitalizowani, bo to bardzo poważna choroba bezpośrednio zagrażająca życiu [może dojść do śpiączki i zgonu]. Jednak po to mamy mechanizmy buforowe, kompensacyjne, po to mamy w końcu nerki, a nawet oddech [tak, organizm może regulować ph krwi nawet oddechem], i wiele innych mechanizmów, żeby tak w 99% przypadków zdrowych ludzi się nie stało, a pożywienie w zasadzie nie ma na to żadnego wpływu [przecież i tak jest „zakwaszanie” przez sok żołądkowy? i trafia w takim stanie do jelit]

    • Zgadzam się, nie istnieje coś takiego jak zakwaszenie organizmu (w artykule mamy skrót myślowy). Aczkolwiek dieta może mieć potencjał kwaso- lub zasadotwórczy, co nie zmienia faktu, że zdrowy człowiek świetnie sobie radzi z regulacją każdego stanu.

      • Damon Albarn

        Okej, pisze pani to jako skrót myślowy, a typowa gospodyni domowa [nie mam nic do gospodyń domowych, ale nie muszą znać się profesjonalnie na temacie] uzna, że coś takiego istnieje i może nawet zacznie sobie kupować „suplementy na odkwaszenie”. Trzeba otwarcie powiedzieć, że termin zakwaszenie został wymyślony dla celów marketingowych i skonczyć z nabijaniem ludzi w butelkę.

      • Damon Albarn

        ps. A niezdrowy człowiek wymaga i tak indywidualnej diety (zresztą zdrowy podobnie). Nie ma czegoś takiego jak uniwersalna dieta. Dietę zawsze układa się indywidualnie. Jedna rzecz może być dla kogoś zdrowa, a inna niekoniecznie, bo np. ma problemy z SIBO i już dla niego czosnek czy kapusta, a także prawie każdy owoc będzie szkodliwy. Znów przy problemach z wątrobą trzeba unikać czego innego. Warto to zaznaczyć, bo jednak spora większość osób interesuje się dietą, kiedy już są jakieś problemy zdrowotne. W takich przypadkach trzeba układać dietę indywidualnie, a nie patrzeć na powtarzane (nie zawsze prawdziwe) schematy dietetyczne. I trzeba zaznaczyć też inną rzecz – dieta to z definicji sposób odżywiania, nie sposób na odchudzanie. Także każdy jakąś dietę ma, a powiedzenie „jestem na diecie” (domyślnie „odchudzam się”) jest zupełnie bez sensu.

  • Izka

    Bardzo fajny artykuł. Ja od siebie bym jeszcze dodała, że warto urozmaicać swoją dietę zdrowymi sokami z owoców i warzywa, a nawet ich połączenia. Ja od niedawna robe sobie takie różne pyszności i widzę, że nawet mam lepszą odporność. I to wszystko dzięki temu, ze mój facet kupił mi na święta najnowszą wyciskarkę wolnoobrotową FE2000I. No i na linię bardzo dobrze wpływają takie soczki. Ja już zrzuciłam kilka zbędnych kg 😉

  • MARCZEgX

    Bardzo fajny artykuł 🙂 A ja tak trochę z innej beczki – jakby ktoś przejeżdżał obok Warszawy albo był gdzieś w okolicach to polecam wpaść do restauracji Dom Kresowy ( domkresowy pl ) 🙂

  • Monika

    Super artykuł! Co do tych warzyw i owoców.. można je spożywać pod każdą postacią i będzie ok? Ja bardzo lubię soki.

    • Damon Albarn

      W większości przypadków soki są niezdrowe. Za dużo fruktozy w stanie wolnym. Zdecydowanie lepiej zamienić je np. na mleka roślinne, wody wysokozmineralizowane, nawet zakwas chlebowy. Odrobinę wina od czasu do czasu też jest zdrowe (resweratrol). Powiedziałbym, że nawet piwo raz na czas i w niewielkich ilościach jest lepsze, chociaż ze względu na maltozę ma wysokie IG i jest dość kaloryczne, więc może sprzyjać przybieraniu na wadzę.

      • Ania DD

        soki są niezdrowe? pierwsze słyszę, chyba,że masz na myśli soki kartonowe i to lichej jakości …

        • Damon Albarn

          Oczywiście, że większość soków jest niezdrowa. Proszę sobie zobaczyć na zawartość cukru w „naturalnym” soku, nawet wyciskanym własnoręcznie. Proszę sobie wyobrazić co się dzieje z trzustką po takiej szklance zawierającej tonę cukru – bo cukier owocowy niczym nie różni się od cukru „sztucznego” (btw. nie ma czegoś takiego jak „sztuczny” cukier, ale niech będzie że napiszę to w języku potocznym…). W szklance niesłodzonego, czystego soku jabłkowego ma pani około 25g czystych cukrów prostych, w tym ponad 14g fruktozy i 6,5g glukozy oraz ponad 3g sacharozy (cukru stołowego). Proszę sobie poczytać o wpływie cukrów prostych w postaci wolnej na rozwój insulino oporności i cukrzycy. A to nie koniec, proszę sobie poczytać o tym jak wpływa fruktoza na nasz organizm – zaburzenia ilościowe i jakościowe flory bakteryjnej jelit, uszkodzenie wątroby: niealkoholowe stłuszczenie wątroby oraz zwłóknienia wątroby, uszkodzenia nerek, otępienie umysłowe oraz mutacje genów mózgowych (takie mutacje mogą wirtualnie prowadzić do każdej innej choroby), osłabienie odporności i zaburzenie wchłaniania witaminy C – fruktoza wykorzystuje do transportu te same receptory GLUT4 i GLUT5 co witamina C, wysycając te receptory zapobiega przyswajaniu witaminy C. Nie wspominając o otyłości. Zwiększa również ryzyko powstawania nowotworów.
          Proszę odrobić lekcję i wrócić do dyskusji. Owoce spożywa się w całości, po to w owocach jest ten błonnik, by stanowił „bufor” dla fruktozy i jej szkodliwego wpływu na nasz organizm.

          • Ania DD

            soki z pełną zawartością bonnika , czyli najlepiej wyciskane. Czytałam,że ta metoda pozostawia najwęcej . Do tego mieszane owocowo-warzywnei cukry nie są takie straszne wtedy

          • Damon Albarn

            „soki z pełną zawartością bonnika”
            To jest oksymoron. Sok powstaje po oddzieleniu błonnika od części płynnej owocu. Sok może zawierać pewne osady owocowe, ale dalej jest to fruktoza w postaci niezwiązanej z błonnikiem. „Sok z błonnikiem” to inaczej zmiksowane, całe owoce tzw. smoothie, nie sok. Mierzyła pani kiedyś poziom cukru we krwi zaraz po spożyciu szklanki soku?

          • Ania DD

            błonnik pozostaje w soku dzięki temu,że owoce ,warzywa zostały zmiażdżone , dla regulacji gęstości , wieć i zawartosci blonnika mamy do dystpozyji sita w muke

          • Nie ważne, czy sok ten wycisnęła pani, wytłoczyła, czy poszatkowała – oddziela pani część płynną od stałej (błonnika). Tutaj przede wszystkich chodzi o to jak to zmienia indeks glikemiczny takiego produktu i w jaki sposób wywołuje huśtawkę poziomów cukru we krwi. To nie jest zdrowe. To prowadzi do insulinooporności i w dalszej kolejności cukrzycy.
            O sokach sklepowych to nawet nie będę pisał, bo to jest po prostu słodzona woda… To co w sokach było jeszcze wartościowe czyli np. enzymy – zdenaturowały się podczas pasteryzacji, bioflawonoidy – ulotniły się, terpeny, olejki eteryczne, tego wszystkiego już praktycznie tam nie ma…

          • Monika

            Dobrze rozumiem, że błonnik pozostaje w tej suchej pulpie, która oddaje wyciskarka?

          • Tak, błonnik to w większości ta pupla, która zostaje po wyciśnięciu (czasami taka wyciskarka przepuści trochę błonnika rozpuszczalnego w wodzie, ale to są ilości nieistotne).

          • aniadd

            są sita o różnej grubości, przepuszczające więcej lub mniej pulpy

          • to nie zmienia faktu, że tego błonnika jest o wiele, wiele mniej niż w całym owocu. W przeciwnym razie nie byłoby płynnego soku tylko koktajl 🙂

          • Damon Albarn

            ps. 25g cukrów prostych to jest 5 łyżeczek cukru stołowego w każdej szklance soku jabłkowego „niesłodzonego”. Inne owoce mogą mieć nawet wyższą zawartość cukru. Jeżeli wg pani 5 łyżeczek cukru stołowego w szklance soku to niewiele to nie mamy o czym za bardzo dyskutować.

          • Ania DD

            ale jakiego soku? tymbarku? bo z soku jabłkowego świeżo wyciśniętego chyba wychodzi mniej cukru

          • „ale jakiego soku? tymbarku? bo z soku jabłkowego świeżo wyciśniętego chyba wychodzi mniej cukru”

            Soku jabłkowego, świeżo wyciśniętego. Łatwo to wyliczyć znając zawartość cukrów i wody w jabłku. Dokładnie w szklance soku jabłkowego jest odpowiednik 5 łyżeczek cukru stołowego (sacharozy), w postaci cukrów prostych – fruktozy i glukozy (z tym, że w soku stosunek fruktozy do glukozy jest o wiele bardziej niekorzystny niż w cukrze stołowym – sacharozie), oraz z tego co kojarzę 1 łyżeczka sacharozy (cukru stołowego). Czyli w sumie mamy tam odpowiednik 6 łyżeczek cukru stołowego, tyle że o gorszym stosunku fruktozy do glukozy niż w cukrze stołowym… W sokach przemysłowych te wartości są jeszcze gorsze, gdyż zwykle produkuje je się z koncentratów oraz w większości przypadków dodatkowo dosładza syropami glukozowo-fruktozowymi, więc proszę sobie wyobrazić ile jest cukru w takich sklepowym soku z kartonu… Odpowiednik jakichś 10-15 łyżeczek cukru stołowego w szklance soku. To są wartości zatrważające i prosta droga do zniszczenia sobie zdrowia, a w pierwszej kolejności wątroby.

          • Monika

            Rzeczywiście daje to do myślenia ale mowa jest tutaj tylko o sokach owocowych, tak? Co w takim razie z sokami mieszanymi owocowo-warzywnymi?

          • Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ są owoce o bardzo niskiej zawartości fruktozy, oraz takie o wysokiej zawartości. Wszystko zależy ostatecznie od tego ile w tej szklance finalnie znajdzie się tych cukrów. Dlatego warto po prostu wiedzieć ile dany owoc zawiera tych cukrów w 100g i ile wody w 100g, potem przeliczyć to na ilość soku (czyli w zasadzie wody…) wyciśniętego z jednej średniej sztuki…
            Dla przykładu, owocami o relatywnie niskiej zawartości fruktozy są: banany, cytryna, kiwi, pomarańcze, maliny, truskawki, jagody, winogrona, ananas, żurawina, kokos (choć kokos to formalnie orzech), papaja, marakuja…
            Natomiast jabłka, gruszki, wiśnie, mango, brzoskwinie, nektarynki i wiele innych – są już problematyczne.
            Ogólnie raczej nie zalecam soku z żadnych owoców, może z wyjątkiem żurawiny i kokosa, który nie jest owocem 🙂
            Z soków warzywnych warte uwagi są: marchewkowy, pomidorowy oraz z buraków, chociaż z buraków może być problematyczny w nadmiarze, że względu na zwartość FODMAPs, co niekorzystnie wpływa na florę jelitową.

      • Czy posiadasz może swoją stronę? Szkoda żeby tak wszechstronne źródło wiedzy się marnowało 🙂

        • Damon Albarn

          btw. miało być kwas chlebowy nie zakwas chlebowy…

          Nie, nie mam jeszcze strony internetowej, ale prawdopodobnie taka powstanie w przyszłości. Mam już nawet pełen materiał na poradnik suplementacji omega-3, bo raczej skupiłbym się na pisaniu konkretnych poradników i w ogóle sensie suplementacji niektórych rzeczy. Teraz raczej analizuję składy produktów odżywczych, zawartość witamin, minerałów, poszczególnych frakcji tłuszczów, białek i cukrów. To wszystko mógłbym po woli publikować jako taki element poradników suplementacji określonych witamin i minerałów, ale tych danych jest zbyt dużo by czytelnie przedstawić je na „zwykłej” stronie, dlatego pewnie w przyszłości zlecę komuś stworzenie takie odpowiedniej strony z bardziej rozbudowanych systemem sortowania, filtracji i odpowiednich wykresów oraz tabelek…
          Ale, na ten moment jest zajęty prowadzeniem własnych analiz i prześwietlaniem składów produktów żywnościowych na własne potrzeby. Tych produktów żywnościowych już szacunkowo (patrząc na rozmiar mojej prywatnej bazy danych) prześwietliłem ponad 2000, także pewien ogólny obraz tego „co w trawie piszczy” już mam. Jednak jest wiele kryterium wg których można produkty oceniać, samych aminokwasów kanonicznych składających się na białko jest 20, a do tego aminokwasy rozgałęzione (BCAA), wartość biologiczna białka (BV) itd.
          Ale nie powiedziałbym, że jestem szczególnie odkrywczy z moją wiedzą na tematy odżywiania – po prostu staram się łączyć proste fakty z podstawami wiedzy i wysnuwać logiczne wnioski.

          Stronka raczej miałaby na celu usystematyzowanie pewnych podstaw, i udowodnienie, że samą dietą można spokojnie i bez wysiłku dostarczyć wszystkiego co potrzeba, o ile się wie gdzie szukać.

          • Trzymam kciuki, aby udało Ci się stworzyć coś „swojego” 🙂

          • Damon Albarn

            Dziękuję. Zebrała się już nawet pewna grupka osób, która mnie do tego systematycznie namawia, tylko nie mam doświadczenia stricte technicznego w prowadzeniu stron internetowych, więc nie wiem czy coś sensownego z tego wyjdzie. Potencjalnych tematów mam od groma. Czas pokaże.
            Wiele tematów muszę jeszcze zgłębić.

      • Monika

        Mleko roślinne mnie zainteresowało w tej wypowiedzi, bo w mojej wyciskarce jest taka opcja ale jeszcze nie korzystałam (patrzyłam kiedyś na ceny w sklepach i są kosmiczne). Z jakich roślin najlepiej robić mleko?

        • Zależy na jakie kryterium patrzymy. Patrząc czysto na odżywczość najlepiej wypada sezam, migdały, ziarna słonecznik, pestki dyni… Tylko trzeba pamiętać o stosunku NNKT omega w diecie, a akurat powyższe przykłady nie mają dobrego stosunku… Można też spróbować z ziarna konopnego, a sucha masę wykorzystać np. na jakieś zdrowe ciasteczka czy coś w tym stylu (bo szkoda wyrzucać, skoro ma tyle białka i wartości odżywczych).
          Z kasz najzdrowiej wypadają amarantus i quinoa (komosa ryżowa), potem kasza gryczana, a za nią kasza jaglana. Też można z nich zrobić mleko roślinne.
          Mleko sojowe też odżywcze, ale mam mieszane uczucia co do soi… Bardzo dużo fitoestrogenów. Nie wiadomo ostatecznie czy to wyjdzie w konkretnym przypadku korzystnie czy szkodliwie.

    • Pani Moniko,

      Soki niestety nie są dobrym rozwiązaniem, ponieważ dostarczają głównie cukrów prostych bez błonnika pokarmowego. Jeśli owoce to przede wszystkim w całości. Inna sprawa z sokami 100% warzywnymi – te warto od czasu do czasu pić (fajnie też dodać do koktajlu owocowego).

      Pozdrawiam

      • Monika

        Dziękuję za odpowiedź. Średnio lubię słodkie rzeczy, więc soki piję przede wszystkim warzywne i wyciskane „własnoręcznie”. Rodzinka mnie namówiła na sprzęt Muke i nie żałuję ale zastanawiałam się, czy to rzeczywiście może jakoś realnie wpłynąć na polepszenie zdrowia.

  • Agata Gawryś

    Ja polecam produkty benedyktyńskie na prawde są świetne

  • Jan Wozicki

    Ja ostatnio trafiłem na produkty polskie – eterno. Bardzo fajne rzeczy robią, bez konserwantów i tej całej chemii. Konfitury bardzo smaczne i oryginalne w smaku – np figa z makiem.

  • Jan Wozicki

    Ja ograniczyłem mięso (jem tylko czasem ryby), przetwory tez zmieniłem na takie bez konserwantów i sztucznych barwników (dobre ma eterno), staram się czytać etykiety i jeść w miarę możliwości mało przetworzone produkty.

  • grażka

    Ja staram się jeść rzeczy z dużą ilością witamin, warzywa i owoce. Poza tym produkty pszczele dają bardzo dużo pożytecznych substancji, dlatego od jakiegoś czasu z koleżanką jemy kapsułki z pierzgą bee pearl. Prócz tego witamina lewoskrętna codziennie rano, ponieważ ma zbawienny wpływ na odporność 🙂

    • Owoce nie mają dużej ilości witamin. To mit. Produkty pszczele nie są tak super jak się je reklamuje – to kolejny hype. Wartości odżywcze mają niewielkie, miód to głównie cukry proste (około 82% cukrów prostym: glukoza i fruktoza).
      Nie ma czegoś takiego jak lewoskrętna witamina C (literka l przed kwas l-askorbinowy nie oznacza, że jest to związek lewoskrętny… ludzie proszę…). Witamina C występuje w postaci kwasu L-(+)- askorbinowego i jest prawoskrętna, gdyż jedynie enancjomery prawoskrętne (skręcające światło spolaryzowane w prawo) wykazują aktywność biologiczną witaminy C. Kwas askorbinowy (bo nie jest to już witamina) lewoskrętny tzw. kwas d-askorbinowy nie wykazuje aktywności biologicznej witaminy C, a wiec witaminą nazwany być nie może – gdyż nasz organizm nie potrafi go wykorzystać jako witaminę. Posiada kilka cech kwas l-askorbinowego jak właściwości przeciwutleniające, jednak aktywności biologicznej „prawdziwej” witaminy C nie posiada. Dlatego pisząc witamina C automatycznie piszemy o enancjomerze prawoskrętnym, gdyż żadna inna konfiguracja witaminą z definicji być nie może nazwana…
      Cała taka kampania „lewoskrętności” ma na celu jedynie (jak zwykle) zastraszenie konsumentów w celu sprzedawania „zwykłego” kwasu l-askorbinowego w chorych pieniądzach, argumentując to jej „naturalnością”.

      Pani wypowiedź to niestety zlepek powtarzanych bezrefleksyjnie mitów. Najsmutniejsze jest to, że pisze pani o czymś o czym nie ma zielonego pojęcia.

      • Powyższy komentarz nie miał wnieść nic sensownego – to była po prostu próba reklamy suplementu 😉

        • Tak czy inaczej warto sprostować pewne rzeczy. Szczególnie na temat witaminy C powstało tyle mitów w sieci, że już głowa boli od czytania po raz kolejny o „lewoskrętnej, naturalnej witaminie C”.
          Ludzie, 95% suplementów zawierających witaminę C powstaje na drodze fermentacji skrobi kukurydzianej… Reszta to jedynie marketing. Są co prawda na rynku (5% sektora suplementacyjnego) produkty na bazie wyciągów z „całych owoców” (pomarańczy, camu camu, aceroli) jednak zwykle kosztują chore pieniądze i tak naprawdę nie wiadomo czy jest rzeczywiście jakaś istotna różnica między kwasem askorbinowym wzbogaconym o bioflawonoidy.